petite beauté

Biorąc kilka głębokich oddechów, próbuję usilnie uciszyć burzę panującą w mojej głowie. Stawiam pierwsze znaki na czystej kartce i docho...


Biorąc kilka głębokich oddechów, próbuję usilnie uciszyć burzę panującą w mojej głowie. Stawiam pierwsze znaki na czystej kartce i dochodzę do wniosku, że tym razem muzyka w tle nie wchodzi w grę; nie pomaga jak zawsze, a jedynie rozstraja jeszcze bardziej moje poplątane myśli. Po krótkim namyśle dochodzę do wniosku, że jedynym akompaniamentem, w jaki powinnam się dzisiaj wsłuchiwać jest bicie własnego serca.

Będąc z Tobą całkowicie szczera; decydując się na to, by coś dziś do Ciebie napisać, sama nie wiedziałam, co tak naprawdę chciałabym Ci przekazać. Wiedziałam jednak doskonale, że to DZIŚ jest TEN dzień, w którym chcę to zrobić. Z kłębowiska wolno pływających konceptów wychwytuję jednak dwa motywy, które wyróżniają się na tle reszty. I coś mi mówi, że zważywszy na dzisiejszą datę, idealnie się wpasują.


SILNA

The thing about writing is
I can’t tell if it’s healing
Or destroying me*

Nie będę dziś kolejny raz pisać o tym, dlaczego tak długo mnie nie było i dlaczego kolejny raz postanowiłam tu wrócić. Jednak powinieneś coś wiedzieć. Stało się coś, co mnie wtedy złamało. Coś, co dotknęło mnie do żywego i jątrzyło się we mnie jeszcze przez długi czas. I mimo, że czułam wielkie pragnienie, by pisać i dzielić się z Tobą moimi ideami, powiedziałam sobie nie. Dlaczego? Wic leży w tym, że doskonale wiedziałam, jak źle to na mnie wpływa. Jedynym, co wychodziło spod mojego pióra we w miarę zadowalającej mnie formie, były teksty, których tak naprawdę nie chciałam pisać. Czułam, tworząc w tym momencie, jak sama siebie zatruwam.

you are in the habit
of co-depending
on people to
make up for what
you think you lack

who tricked you
into believing
another person
was meant to complete you
when the most they can do is complement*

Jestem dziś przed Tobą i czuję, jak wiele się od tego czasu zmieniło. Patrzę na to, jakie decyzję podejmowałam i wiem, że zrobiłam dobrze, dając sobie czas. Bo nieważne, jak dużo czasu będziesz potrzebować do tego, by uporać się z samym sobą. Jeśli wygrasz taką walkę, będziesz dla mnie (a przede wszystkim dla siebie) największym na świecie bohaterem.
Czy mnie się to udało? Ciężko mi być obiektywną wobec siebie, jednakże jest coś, co zdecydowanie mogę sobie przyznać. Stałam się silna. Co najśmieszniejsze, siła była jedną z cech, które od  zawsze sobie przypisywałam. Jednak dopiero teraz, będąc w miejscu, w którym się znajduję mogę powiedzieć tak o sobie z pełną świadomością.

to be
soft
is
to be
powerful*

Bo wiesz, bycie silną nie oznacza wcale pokonywania problemów ot tak, za jednym klaśnięciem dłoni. To raczej pełna świadomość tego, że wcale nie jest dobrze i mimo tego przyzwolenie na słabość. Co też ona wygaduje? - pomyślisz. A tak. Bądź pewny, że jeżeli z czułością i szacunkiem pozwolisz sobie na gorszą chwilę (i nieważne, jak długo miałaby ona trwać), nie bijąc się przy tym sam ze sobą, bo przecież nie chcesz się smucić i everything’s gonna be okay; zaufaj mi – zaowocuje to czymś wielkim i dobrym.

I rozpiera mnie duma, bo sama uważam siebie za żywy tego przykład.


Zaczynając tekst, nie miałam pojęcia, że urośnie on do takich rozmiarów, dlatego dziś zostawiam Cię z jego pierwszą częścią i obiecuję, że już niebawem zjawię się z drugą; mam nadzieję, równie krzepiącą, jak ta. Bo przecież taka była, right?
Wybacz mi, proszę, tak mnogie cytaty Mleka i miodu, jednak jest to dla mnie tak wyjątkowe i osobiste dzieło, że jestem pewna – jeszcze nieraz tutaj zagości.

Do Pań

Na koniec ten nieskładny chaos, który dziś się tu zrodził dedykuję Tobie, moja droga siłaczko, bo to właśnie ten dzień, w którym powinnaś czuć się wyjątkowo, nad każdą wyjątkowość, jaką powinnaś celebrować w codzienności. Po takim tekście mogę życzyć tylko jednego – siły.

we all move forward when
we recognize how resilient
and striking the women
around us are*

-----


*- Mleko i miód Rupi Kaur

Zobacz również

0 komentarze