Kilka lekcji, które wyniosłam z ostatniej sesji

Sesję zakończyłam 27 czerwca. Niby czerwiec to klasyczny miesiąc sesyjny, a jednak był on dla mnie czymś niepojętym - swój pierwszy rok...


Sesję zakończyłam 27 czerwca. Niby czerwiec to klasyczny miesiąc sesyjny, a jednak był on dla mnie czymś niepojętym - swój pierwszy rok na studiach zakończyłam gdzieś w okolicach 10 dnia tego miesiąca i to przy diametralnie innym wysiłku. Porównując do tegorocznego, powiedzieć by można, że bez niego. Ale po co to mówię? Bo wiesz, wszystko jest do przejścia, jakkolwiek trudne by nie było. Ale tak serio serio. Mimo, że w moim przypadku zazwyczaj nie obywa się bez łez i lamentów, że nie dam rady, że co ja tu w ogóle robię, że to bez sensu etc. Jednak, jak widać, przeżyłam. Po raz kolejny już z resztą. 

Tak to ze mną jest, że mam dużą skłonność do horroryzowania i tworzenia w głowie tysięcy najgorszych możliwych scenariuszy, tego co mnie czeka. Oczywiście, nie do wszystkiego tak podchodzę, jednak na te najtrudniejsze i najważniejsze sprawy najzwyczajniej nie potrafię patrzeć z chłodnym obiektywizmem. Całość trafia do mojego mózgu po odbiciu od nieskończonej ilości przestróg, strachu i stresu wymieszanych razem. I z jednej strony staram się z tym walczyć, mówiąc sobie, że niezdany egzamin to  przecież nie koniec świata, ale no kurcze, dziewczyno, jak to nie?! Za każdym razem, gdy taką sprawę starałam się przełożyć sobie na racjonalizm, ta natrętna myśl huczała mi w głowie. Ta walka, która toczyła się w niej każdego dnia przyniosła mi kilka jakże banalnych, ale cennych myśli, które na pewno zachowam na kolejne egzaminy.

#1 DASZ RADĘ! Ale naprawdę. Jeśli tylko uczciwie się do czegoś przykładasz, nie lecisz w kulki przed samym sobą, zobaczysz, że Ci się uda. A gdyby jednak Ci nie poszło (co przy wyżej wymienionym podejściu zdarzyć się nie powinno), masz pewność, że dałeś z siebie wszystko, więc jeszcze troszkę i następnym razem to rozmieciesz.

#2 Jak Ci ciężko z tym, z czym musisz się mierzyć, trzymaj się mocno Tego, kto (co) Cię umocni. Będzie lżej, obiecuję.

#3 Nie wmawiaj sobie, że nie podołasz. Nie mów sobie, że wolisz się pozytywnie zaskoczyć niż znowu rozczarować. Mów sobie, że będzie dobrze. Dużo lepiej się poczujesz. A w samospełniającym się proroctwie jest jakieś ziarnko prawdy. 

#4 Pamiętaj, że wszystko to jedynie kwestia czasu. Chciałbyś mieć już to za sobą? Jeszcze tylko 3 dni! To naprawdę tylko 3 dni. A potem masz już od tego wolne. Dużo dłuższe wolne. Ciekawa perspektywa, nieprawdaż?

#5 Uwierz w to, że potrafisz! Popatrz, dałeś sobie radę z czymś TAKIM - no kurczę, teraz to już nie ma dla Ciebie rzeczy nie do pokonania.

Ostatecznie obyło się bez poprawek, kolejnego stresu i niejednej sesyjnej załamki. Czas przestawić się na wakacyjny tryb pracy/uzupełniania zaległości we wszystkim, z czym zalegałam przez sesję/odpoczynku i zamiast nerwów spokojnie zacząć planować wyjazdy, książki do przeczytania i najbliższe teksty. Co do tych ostatnich, pewnie nie jest dla Was obcym fakt, że okres ze wzmożoną częstotliwością nauki sprzyja wszystkiemu… tylko nie nauce. Dlatego też w głowie zrodziło mi się kilka ciekawych (tak myślę) pomysłów i postaram się je stopniowo realizować. 


Wam ślę moc uścisków i jednocześnie truchleję ze strachu na myśl, że mogliście już o mnie zapomnieć, niepotrzebnie zatem zachodzę w głowę! Mam nadzieję, że na panice się jednak skończy i zobaczę Was o tu, ciut niżej - pogadajmy o tym, jak Wasza sesja/egzaminy/koniec roku… Albo nie! O tym, jak wakacje - nie ma co roztrząsać dalej ciemnych tematów w te słoneczne (ostatnio trochę mniej) dni.

Zobacz również

0 komentarze