Zapomniałam

Od trzech dni noszę się z zamiarem napisania tych paru słów i za każdym razem kończyło się to fiaskiem. Jej. Czy aż tak bardzo wypadłam ...



Od trzech dni noszę się z zamiarem napisania tych paru słów i za każdym razem kończyło się to fiaskiem. Jej. Czy aż tak bardzo wypadłam z wprawy w pisaniu? 
Cóż, obecnie wypadłam chyba z wprawy w czymkolwiek.

Całe ferie były zaplanowane. W końcu miesiąc wolnego to ogrom czasu, którego nie da sie od tak przesiedzieć przed laptopem. Byłam o tym przekonana. Ale jeden mały szczegół pokrzyżował mi wszystko. I tak teraz, zamiast korzystać z radości chwil dla siebie, tkwię po uszy w dołku, który zwą sesja poprawkową. Tylko że jest jeden problem. Zamiast stawić czoła problemowi i się do niej uczyć, roztrząsam czarne myśli, jak to będzie, gdy znowu mi nie pójdzie. 

Siedząc w tym bałaganie, stosie notatek, pytań i zeszytów, patrzę na swojego kota, który niezrozumiale przechyla głowę, wskazując na to, co ja też właściwie robię. 

Zapomniałam o 1 lutym. Na śmierć, kompletnie. Zapomniałam. A przecież to juz 4 lata od czasu, gdy sie tu pojawiłam. To już okrągłe 4 lata jak pisze do Was i staram się coś przekazać. Coś, co będzie wartościowe, ciekawe, nieprzekłamane i moje. I cieszę się niezmiernie, że mimo tego, jak bardzo jestem w tym niesystematyczna i niekonsekwentna ktoś nadal chce to czytać. Jest to dla mnie największa przyjemność. 

Z okazji tych 4 urodzin nie będzie żadnych szczególnych słów. Nie bedzie wyznań, faktów o mnie, deklaracji. Bedą jedynie życzenia. Życzenia dla mnie samej.
Życzę sobie, żeby nadal było tak jak jest. 

Bo jakby nie było, jest pięknie. Trzeba to tylko dostrzec i złapać. 


PS: Gdy już wygrzebie się z tego autorefleksyjnego dołka, na pewno coś dla Was napiszę! xx
PS2: Jakby nie było, zawsze pod górę - Sherlock nie odejdzie ode mnie na krok, gdy usiłuję się czegoś nauczyć, a gdy chcę zrobić zdjęcie, nie zatrzymam go ani na chwilę...

Zobacz również

8 komentarze

  1. Jak najbardziej Cię rozumiem. Ja miałam do poprawy jeden egzamin i przez niego cały tydzień nie mogłam się na niczym skupić - ani na relaksacji ani na nauce :P Ale dasz radę, trzymam kciuki!
    Nie wiedziałam, że prowadzisz tę stronę już 4 lata! Gratuluję wytrwałości :)
    A mój kot też zawsze ucieka w chwili kiedy robię zdjęcie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę kolejnych 4 lat w prowadzeniu bloga! No i zdanej sesji. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Egzaminy znam ten ból ,życzę powodzenia i kolejnych udanych lat na blogu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję wytrwałości w prowadzeniu bloga, życzę jeszcze więcej sukcesów, ale przede wszystkim, trzymam mocno kciuki za sesję! Nie przejmuj się, mądra jesteś dziewczyna, uda się!

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że z blogowaniem, jak ze wszystkim innym, nie zawsze jest dobrze. Są wzloty i upadki; okresy dobre i złe. Jak w życiu, prawda? Czasem się nie udaje i tak, to boli. Auć, to naprawdę boli, ale najważniejsze to skupić się na celu. Wiem, że łatwo mi się pisze, ale postaraj się skupić na pracy. W jakiś sposób zmotywować do niej i nie odkładać broń Boże na później. Jestem pewna, że jakoś sobie poradzisz :) Będę trzymać kciuki! I przy okazji gratuluję 4 lat - to naprawdę wiele.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdarza się - natłok spraw, odrobina gorszego samopoczucia (ta pogoda tak działa na ludzi!) i człowiek zapomina o najróżniejszych rzeczach. Nie martw się, będzie lepiej, trzeba przeczekać. A kota masz boskiego! :)
    Z okazji 4 lat życzę Ci, aby twój blog istniał kolejne cztery, a potem kolejne i kolejne. I żebyś - mimo takich chwil - odnajdywała w pisaniu radość. Bo blogowanie ma być przyjemnością, nie obowiązkiem :) Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  7. 4 urodziny - to dopiero coś! Co do sesji - sama niestety zaliczę i tę poprawkową .... a na zdjęciu same znajome mi książki! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Na widok kodeksu cywilnego powracają do mnie wspomnienia z zeszłego roku i naprawdę cieszę się, że teraz to już tylko wspomnienia. Kiedy myślę o tych wszystkich czarnych myślach, które dręczyły mnie praktycznie przez rok dochodzę do wniosku, że nie było warto, bo to są tylko studia (a ja byłam autentycznie głupia!). Tak więc trzymaj się i pomyśl sobie o wszystkich cudownych książkach, które będziesz mogła przeczytać po zdanym egzaminie. :)

    OdpowiedzUsuń