To w końcu postanawiać czy nie?

I oto, jak kolejny raz obnażam się światu jako hipokrytka.  - Hej, Karolina, przecież mówiłaś, że nie będziesz nic postanawiać, to c...



I oto, jak kolejny raz obnażam się światu jako hipokrytka. 

- Hej, Karolina, przecież mówiłaś, że nie będziesz nic postanawiać, to co to tu robi, hę?

No jasne, że tak mówiłam. W podsumowaniu roku pisałam o tym, jak wiele dobrego przyniosła mi improwizacja i luz. Ale jakby się nad tym zastanowić trochę dłużej, to przecież też jest postanowienie. I tak po nitce do kłębka dochodzę do wniosku, że ja chcę coś sobie postanowić. Chcę planować, bo planowanie przecież od zawsze mam we krwi. 

Nie należę do osób, które mocno wierzą w magię i moc sylwestrowej nocy, myśląc, że wraz z Nowym Rokiem wszystko, co dobre przyjdzie im łatwo i przyjemnie. Dla mnie to nieco bardziej nostalgiczna chwila - no bo przecież znowu jestem o rok starsza i czas będzie płynął jeszcze szybciej. 

Dlatego też jestem zwolenniczką zmian tu i teraz. I choć nie zawsze mi wychodzi (możecie mi mówić Panna Słomiany Zapał), to najważniejsze jest to, że ciągle staram się to zmienić. A że tym razem mój przypływ energii zgrał się ze zmianą kalendarza, chyba mogę powiedzieć, że to postanowienia noworoczne, prawda?

Zawsze wierzyłam, że od dobrego konspektu i umiejętności jako takiego prześwietlania przyszłości zależy to, jak powiedzie się dane przedsięwzięcie (Przeniesienie planów na papier zwiększa produktywność - sprawdzone badaniami). Z doświadczenia jednak nieraz przekonałam się, że nie da się zaplanować wszystkiego, od początku do końca, z dokładnością co do sekundy. I tu właśnie wkracza mój pierwszy plan, o którym już wspominałam.

LUZ I IMPROWIZACJA

Tutaj wiele już nie muszę mówić, bo temat wyczerpałam już chyba wystarczająco, zanim wklepałam w klawiaturę ten nagłówek. Tyle tylko, że tym razem wiem, że coś, co przyjdzie na mnie nagle, może stać się niezapomnianym przeżyciem. 

DOBRE WYKORZYSTYWANIE CZASU

Tutaj zawsze polegam. Bo jeśli zostawię sobie niezagospodarowane pole, zawsze wybieram tą najgorszą drogę. Mogę godzinami ślęczeć przed komputerem albo wisieć na telefonie i bezmyślnie scrollować Instagrama, Facebooka czy w kółko odświeżać My Story na Snapie. Czas zacząć szanować siebie samą (i innych) i zastąpić to czymś zdecydowanie bardziej wartościowym.

POZYTYWNE MYŚLENIE

Ciągle staram się walczyć ze swoim pesymizmem. Niestety bardzo ciężko mi to przychodzi. Po części brak mi wiary w siebie, po części bardzo boję się rozczarowań. Jednak dobrze wiem o tym, że czasem warto wyjść ze swojej strefy komfortu, żeby zyskać coś dla siebie. Dlatego zamiast ciągle zamartwiać się, co będzie, jak mi nie wyjdzie stawiam na to, że dam radę. Bo kto jak nie ja?

PIELĘGNACJA ZDROWIA

Wszędzie huczy od sloganów EAT GREEN, EAT CLEAN, HEALTHY CHOICES itd. Moda na zdrowie w jakimś stopniu dotknęła już każdego. Sama dałam się złapać na to już trochę temu - mój wegetarianizm, eksperymenty kuchenne to coś, co totalnie mnie uszczęśliwia. Dzięki temu naprawdę czuję się dobrze (swoją drogą, tak sobie myślę, czy chcielibyście czasem poczytać o moich bojach w kuchni? Dajcie mi znać!). Wszystko świetnie wygląda. Ale niestety nie zawsze. Bo jednego dnia mam ochotę jeść pysznie, zdrowo i lekko, a następnego dopadnie mnie szaleńczy głód chipsów paprykowych. I nad tym muszę koniecznie popracować. Nie dlatego, że to modne. Dlatego, że chcę dla siebie jak najlepiej. Chciałabym też w niedługiej przyszłości powrócić do moich zmagań na siłowni. I kto wie, może joga?

DOKŁADNOŚĆ I SUMIENNOŚĆ

I zapomniałam jeszcze o konsekwencji. Bo tego ciągle mi brak. Cudownie jest planować i ustalać sobie kolejne cele. Odrobinę mniej bawi mnie ich wypełnianie. Ale dlaczego? Przecież miało być tak super. Miałam w końcu taki dobry start, wszystko przewidziałam i niczego nie pominęłam. Żeby zwiększyć swoją efektywność muszę popracować nad konsekwencją. W końcu robię to dla siebie i tylko ja będę czerpać z tego korzyści. 

ŚWIADOME WYBORY

Dwadzieścia jeden lat. To chyba odpowiedni moment, żeby zacząć intensywnie inwestować w swoją przyszłość. Wiadomo, każdy zaczął tą drogę już lata temu, idąc do szkoły, potem na studia. Ale przecież nie o same studia mi chodzi. Bo nie tyle wykształcenie i inteligencję mam tu na myśli, a właśnie mądrość życiową. Chodzi za mną ciągle taka myśl, dzwoni w głowie i nie chce być cicho. Ogrom głupoty otacza nas każdego dnia. Głupoty i bezmyślności, co gorsza. Dzisiejsze massmedia serwują nam bezrefleksyjne tabloidy, płytkie slogany, wszystko po to, aby człowiek nie musiał myśleć. W dzisiejszych czasach modne jest ogłupianie społeczeństwa. I na przekór temu, nie chcę być kolejnym pseudokształtnym tworem uklejonym przez medialny motłoch. Chcę być mądrym człowiekiem. Chcę myśleć. Bo to ta cecha, która odróżnia nas od zwierząt. Ta, która jest dla nas unikatowa. Czemu przestać z niej korzystać? Dlatego chcę myśleć nad tym co czytam, co oglądam i co, oczywiście, piszę. Mądrzej wybierać sobie bodźce życiowe. To chyba dobry cel.

I w tym miejscu kończy się moja lista. Nie za dużo, nie za mało. Na tyle, żeby ich spełnienie było w jakimś stopniu realne. Co o niej myślicie? I jak wygląda Wasz stosunek do postanowień noworocznych?

Let me know!

Zobacz również

16 komentarze

  1. Wyjdź z mojej głowy, Gary.
    No i ten - kiedy ugotujesz mi coś dobrego? Ja czekam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeej, nie zdradzaj mojego niechlubnego przydomku na forum :o
      Skończy się sesja to i będziemy coś tworzyć - obiecuję :D

      Usuń
  2. no postanawiać, postanawiać, bo jak to tak bez postanowien:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładność i sumienność, nie zostawianie wszystkiego na ostatnią chwilę... marzenie... ;)

    Pozdrawiam
    ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uważam, że postanowienia typu: będę więcej ćwiczyć (choć tak naprawdę po tygodniu zdrowy styl życia zanika), poprawię oceny itp. Jeżeli ktoś faktycznie będzie ćwiczył i jadł zdrowy, faktycznie przyłoży się do szkoły, to super! Warto mieć wyznaczone cele, ale też nie uważam, że potrzebujemy jakiegoś specjalnego dnia czy godziny, żeby to zrobić. Tak czy siak, fajny post :) Buziaki, Idalia ;*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, najlepszy czas na zmiany jest zawsze tu i teraz :)

      Usuń
  5. U mnie z tymi postanowieniami zawsze jest tak, że coś tam sobie zaplanuję, ale i tak nic z tego nie wychodzi :D Jednak w tym roku wzięłam wszystkie na poważnie i planuję je faktycznie zrealizować. Trzymam kciuki, aby Tobie też się udało! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Postanowienia dają nam motywację :)
    Klikniesz w linki w nowym poście będę wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam uważam, że aby coś zacząć nie musimy mieć nowego roku w kalendarzu, ale zdaję sobie sprawę, że niektórych ludzi to motywuje. Trzymam kciuki, abyś wytrwała w swoich postanowieniach na ten nowy rok♥
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, Karo, ale mnie ucieszyła ta lista postanowień, jakoś tak ciepło na serduchu mi się zrobiło! I ten ostatni punkt - jak super, że zwróciłaś na to uwagę. Tak sobie wczoraj właśnie myślałam o dwóch skrajnościach - o krytycyźmie totalnym, ktoś Cię zjedzie za wszystko, i o braku krytycyzmu, własnych poglądów, chorągiewka na wietrze. Obie są zgubne. I rzecz w tym, by znaleźć ten słynny złoty środek.
    I taak, chętnie poczytam o Twoich kuchennych zmaganiach, przyda mi się inspiracja!
    No i aktywność fizyczna - też podjęłam ostatnio takie postanowienie. Również wiązałabym je z jogą. Do siłki może kiedyś wrócę. Ale na razie się boję, że znów sobie coś rozwalę w plecach, więc najpierw musze w inny sposób nabrać trochę siły.
    Trzymaj się, Kochana! xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie będę pamiętać, po sesji na pewno "spłodzę" coś w kuchni :D
      Powodzenia w realizacji Twoich i do zobaczenia, kochana :*

      Usuń
  9. Niestety ja jestem tą osobą wierzącą, że Nowy rok przyniesie zmiany, lub że nowa szkoła przyniesie zmiany, ale te zmiany nie nadchodzą :/ Bo w końcu zmiana przede wszystkim jest w nas - jeśli my nic nie zrobimy ze swoim życiem, to samo z siebie się nie zmieni.
    Świetne postanowienia, sama chętnie coś zgarnę do siebie, jak choćby dobre wykorzystywanie czasu :) Życzę powodzenia ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, najważniejszym w tym wszystkim jest wiara w powodzenie naszych planów - bez tego ani rusz :)
      Korzystaj ile chcesz, bardzo mi miło być inspiracją! Tobie również życzę powodzenia ;)

      Usuń
  10. Jestem zdania, że nie ma co przesadzać w żadną stronę. Fajnie jest się zastanowić nad sobą, ale w życiu bywa tak, że czas weryfikuje nasze plany i postanowienia. Warto złapać się tych najważniejszych rzeczy, a na resztę przymknąć oko :) Myślę, że wszystkie przemyślenia, które opisujesz idealnie podsumowuje ostatni akapit - właśnie te świadome wybory i myślenie, które objawia się w każdej sferze naszego życia - nauka, jedzenie, aktywność fizyczna, dobre wykorzystywanie czasu. Ja też staram się coraz świadomiej planować siebie i mój czas, trzymam za Ciebie kciuki!

    A, no i bardzo chętnie poczytałabym o Twoich zmaganiach w kuchni <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś kompletnie przeoczyłam Twój komentarz! :o
      Dokładnie tak, dopowiedziałaś idealnie wszystko to, co siedziało mi w głowie, a nie chciało się zmaterializować :)
      Wstyd taaaki, że tak późno, ale bardzo Ci dziękuję! :*

      Usuń