Oddech, dwa. Stop. Śmierć - Czas żniw Samanthy Shannon

Wiem, że ten tekst byłby całkowicie inny, gdybym Czas żniw przeczytała w którymkolwiek momencie, tylko nie tym. Nie w tym, kiedy w XXI ...



Wiem, że ten tekst byłby całkowicie inny, gdybym Czas żniw przeczytała w którymkolwiek momencie, tylko nie tym. Nie w tym, kiedy w XXI wieku, w cywilizowanym świecie bestialsko zabija się masę ludzi bo tak. I choć recenzję publikuję już jakiś czas po tragedii w Paryżu, odczucia związane z lekturą wciąż są silnie powiązane z tymi zdarzeniami. Dlatego też potraktujcie ten tekst trochę inaczej. Wszystko dlatego, że recenzja przesiąknięta może być nieco wzmiankami na ten temat.

„Rok 2059. Dziewiętnastoletnia Paige Mahoney pracuje w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn. Jej szefem jest Jaxon Hall, na którego zlecenie pozyskuje informacje, włamując się do ludzkich umysłów. Paige jest sennym wędrowcem i w świecie, w którym przyszło jej żyć, zdradą jest już sam fakt, że oddycha.
Pewnego dnia jej życie zmienia się na zawsze. Na skutek fatalnego splotu okoliczności zostaje przetransportowana do Oksfordu – tajemniczej kolonii karnej, której istnienie od dwustu lat utrzymywane jest w tajemnicy. Kontrolę nad nią sprawuje potężna, pochodząca z innego świata rasa Refaitów. Paige trafia pod protektorat tajemniczego Naczelnika – staje się on jej panem i trenerem, jej naturalnym wrogiem. Jeśli Paige chce odzyskać wolność, musi poddać się zasadom panującym w miejscu, w którym została przeznaczona na śmierć.”
(źródło: wydawnictwo SQN)

Przyznać muszę, że książka nie należała do łatwych. Tym razem nie powiem, że ją pożarłam i nie powiem też, że wciągnęła mnie od pierwszej strony. Not this time. Bo choć chwyciłam za Czas żniw z wielkim zapałem, to początkowo ze strony na stronę ten mój entuzjazm robił się coraz mniejszy. Bardzo rozbudowane universum każdy zapewne uznać powinien za ogromną zaletę książki. Mnie jednak było bardzo ciężko; pokojarzyć fakt jeden z drugim było naprawdę nie lada wyzwaniem. Mówiłam sobie jednak, że nie mogę odpuścić; przecież nie bez powodu każdy polecał mi tę lekturę. Dzielnie i wytrwale brnęłam więc przez kolejne rozdziały. I choć nie mogę stwierdzić, że nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki coś mi się odmieniło i błyskawicznie ją skończyłam, książkę mogę z czystym sercem zaliczyć do grupki najlepszych, jakie miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie.

Jak już wcześniej wspomniałam, autorka niewyobrażalnie rozbudowała świat przedstawiony w książce. Co za tym idzie wielość epizodów i mnogość rodzajów postaci może się początkowo wręcz mienić w oczach. Przyznać trzeba, że Czas żniw to lektura, która zdecydowanie wymaga poświęcenia większej uwagi przez czytelnika.

Kiedy dowiedziałam się o tym, co zdarzyło się w sercu Francji; czytałam książkę Shannon. Zamarłam. Bo dopiero po dłużej chwili uświadomiłam sobie, że nie jestem w stanie nie parować tych zdarzeń z akcją powieści. Dla wielu może się to wydawać banalne, dla innych znowu wręcz oburzające (bo to przecież brak szacunku chyba, co? Ekhm.) Ja zaś od tej pory nie byłam w stanie patrzeć inaczej na fabułę jak tylko przez ten pryzmat. Pryzmat tragedii ludzkiej z ręki bliźniego. I choć książki nie można odnieść do tego wszystkiego dosłownie (choć w sumie chyba nie o to chodzi) to cała wartość, jaka jest w niej zawarta spadła na mnie jak grom.
Powiedziałam, że nie zmieniłam o niej zdania ot tak? Hmm, to chyba jednak nie do końca prawda. Może nie zmieniłam zdania, jednakże diametralnie zmienił się u mnie sposób postrzegania tej powieści. To zaważyło w głównej mierze na moich wrażeniach po skończeniu książki.


Nie powiedziałam tym razem zbyt wiele o walorach estetycznych, stylu ani innych aspektach technicznych, które teoretycznie powinnam zawrzeć w tym tekście. Technika techniką, styl stylem, ale emocje emocjami. W tym wypadku jest ich tak wiele, że ciężko cokolwiek wyrazić słowami. Na koniec powiedzieć mogę tylko tyle – jeśli nie czytaliście jeszcze Czasu żniw, sięgnijcie po nią, zwracając uwagę na kąt widzenia jaki obrałam. Na pewno nie pożałujecie.

PS: Cytaty uzupełnione będą w czwartek!

Tytuł: Czas żniw Tytuł oryginału: The Bone Season Autor: Samantha Shannon Wydawnictwo: SQN Moja ocena: 8/10

Zobacz również

5 komentarze

  1. Zaczyna mnie korcić ta książka! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonale Cię rozumiem, bo czasem bywa tak, że prawdziwe zdarzenia rzutują na czytanie książki. Też to przechodziłam swego czasu i muszę przyznać, iż później trudno spojrzeć na daną powieść inaczej.

    Erna

    OdpowiedzUsuń
  3. "Czas żniw" mam w planach i spokojnie, podejdę do niej z czystą głową :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm, nie wiązałabym w sumie w żaden sposób fabuły tej książki z niedawnymi wydarzeniami, gdybyś mi tego nie zasugerowała. Ale ja Czas żniw przeczytałam rok temu i miałam inne skojarzenia. A poza tym książka mi się bardzo spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od długiego czasu mam tę książkę w planach i już nie mogę się doczekać, aż po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń