Podsumowanie października

Choróbsko. To chyba dla mnie temat przewodni minionego miesiąca. Tak, spędziłam go w towarzystwie syropków, chusteczek i nieustającego kasz...

Choróbsko. To chyba dla mnie temat przewodni minionego miesiąca. Tak, spędziłam go w towarzystwie syropków, chusteczek i nieustającego kaszlu. Październik był dla mnie bardzo chorobogenny, dlatego też niekoniecznie dobrze odzwierciedliła to moja aktywność na blogu. Niestety tak już jest, że z gorączką ciężko tworzyć coś, co dałoby się czytać i miałoby to ręce i nogi.  Co do ogółu, miesiąc chyba powinnam zaliczyć do udanych - co i jak się rozgrywało? Czytajcie dalej.

KSIĄŻKI

Gdyby nie Targi Książki, które wyciągnęły mnie wreszcie z prawie miesięcznego kaca, nie byłoby żadnego sensu w tym wpisie, bowiem wszystkie 4 książki, jakie przeczytałam w październiku (no, może poza pierwszą, ją po prostu kończyłam) przypadły na ostatni tydzień miesiąca. Chyba ostatecznie, jak na mnie, nie wygląda to źle, a fakt, że to w sumie 1744 strony cieszy moje oko. Jako, że wszystko przeczytałam pod koniec października, recenzje pojawią się już niedługo.

FILMY 

Błagam, nie każcie mnie za to, co widać w środku. Na swoją obronę mogę powiedzieć, że to chyba najgorzej oceniony film na moim filmwebie! Chciałam się tylko przekonać, jaka to jest naprawdę beznadziejna produkcja. Myślałam swego czasu o przeczytaniu książki, ale zmarnowane przeszło dwie godziny porządnie mnie od tego odwiodły. 

SERIALE

Niezmiennie ciągnę Przyjaciół do końca, a także podglądam nowy sezon Teorii, która nie jest już taka jak dawniej. Z ciekawości, przez Mateusza odpaliłam sobie Scream Queens. Obejrzałam tylko 3 odcinki, ale miło spędziłam czas, to taka lekka młodzieżówka z gatunku guilty pleasure.

INNE

Zmiana miała być  i zmiana była. Siwe włosy? Chyba oszalała. Nikt (poza dwiema osobami, dziękuję N!) nie wierzył, że będzie dobrze. I jak ostatecznie wyszło? W końcu, po 12 godzinach (poważnie) spędzonych w salonie, wyszło, i to jak! Ja byłam zachwycona efektem i choć do tej pory kolor mi się już odsiwił (już w piątek czeka mnie kolejna wizyta) to nadal nie żałuję, bo fryzjerzy wykonali świetną robotę, a fakt, że po takim maratonie nie zostałam łysa dalej jest dla mnie niewiarygodny. 
Koncert Fismolla był fenomenalny. Usłyszeć taką muzykę na żywo jest jak miód na serce, ale taki podwójny. Facet ma taką wrażliwość muzyczną, że słuchając jego utworów, mogłabym zahibernować i siedzieć w tym stanie bez końca. Generalnie bardzo lubię koncerty, jednak po tym mam wyjątkowe wspomnienia.
O Targach nie będę nic już mówić, bo chyba wyczerpałam temat tutaj, dlatego zapraszam do lektury poprzedniego wpisu. Powiem tylko tyle, że mimo pewnych utrudnień, jestem szczęśliwa, że mogłam je odwiedzić.

PLANY

Na pewno muszę w końcu wziąć się za siebie w kwestii nauki. Póki co stosuję niezbyt dobry system olewczy. Na razie mnie to nie dotyka, ale zapewne będzie to kwestia czasu. Na pewno uaktywnić się bardziej na blogu i nadrobić zaległości z poprzedniego miesiąca, bo w październiku bardzo mało było mnie w blogosferze - jako pisząca, ale także czytelnik. Więcej planów sobie nie układam, co przyniesie przyszłość, zobaczymy.

A Wam jak minął pierwszy (drugi) miesiąc nauki? I jak się mają do tego Wasze wyniki czytelnicze?

Zobacz również

9 komentarze

  1. Jestem w stanie zrozumieć dlaczego oglądnęłaś "Greya". Podczas poprzednich wakacji postanowiłam przekonać się, dlaczego wszyscy tak nie znoszą "Zmierzchu". Teraz wiem ;_;
    Chyba nie chciałoby mi się spędzić aż 12 godzin u fryzjerki. Podziwiam za wytrwałość XD
    Pozdrawiam
    http://mylittlebigreviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje osiągnięcia czytelnicze,heheheh, a kserówki się liczą? ;_;
    &nie ma za co, Kochana! Wierzyłam, ze będzie super i tak wyszło! Ale mam jednak nadzieję, że tym razem spędzisz nieco mniej czasu u fryzjera...:D
    Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, Karo! :') ale przynajmniej dzięki Tobie wiem już, że swojej ciekawości względem beznadziejności Greja nie będę zaspokajać :'D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem jest progres - miały być trzy godziny, skończyło się jedynie na pięciu :D

      Usuń
  3. "Charlie i fabryka czekolady" <3
    Też się zastanawiam czy z ciekawości nie obejrzeć "Greya", ale jeszcze się wstrzymuję ;P
    Siwe włosy są zajebiste, sama się nad nimi zastanawiałam. A Tobie pasują idealnie!
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, niezmiernie mi miło! :)

      Usuń
  4. Matko, jak mnie dawno nigdzie nie było... :P I jakie zmiany na +++. Postaram się częściej zaglądać do Ciebie ;)

    Choróbsko to początek miesiąca dla mnie... -.- Mam nadzieję, że w końcu sobie pójdzie w siną dal.To już wiem od kogo dostałam w "spadku' choróbsko :P Odnośnie targów - byłam incognito ze znajomą, ja osobiście nie nastawiałam się na spotkania z blogerkami, ponieważ chciałam sama ogarnąć targi - co by nie było to duża impreza. Jak dobrze pójdzie to za rok też się pojawię na targach, ale nie w taki szalony sposób jak w tym roku - dał nam trochę ten wyjazd popalić. No ale cóż ;). To masz farta, że mieszkasz tak bliziutko tej hali, jak dla mnie masakryczna miejscówka, prawie niemożliwy dojazd do centrum (a konkretnie do dworca), musiałyśmy zapitalać z kumpelą z buta na przystanek tramwajowy... :/ Niby bus chodził, ale my oczywiście miałyśmy takie szczęście, że nie przyjechał... -.-.

    Trzymam kciuki za to, abyś chociaż trochę nadgoniła zaległości. Ja już jedną recenzję mam z "bańki", jeszcze 2 zaległe ;D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełnie jak ze mną, jak się w czymś zakopie to w pierwszej kolejności kuleje przeglądanie innych blogów..

      Tak, generalnie jeżeli chodzi o dojazd na halę, obiektywnym okiem, jest on okropny - jakie szczęście, że chociaż tam od siebie mam blisko :P

      Usuń
  5. O, miło mi, że Cię zachęciłem do Scream Queens :D Bardzo obawiam się każdej opinii na temat tego serialu, bo każdy widzi, że nie jest to sztuka wysoka, ale nie każdy rozumie, że właśnie o to chodzi, by do niej nie należał ;) Określenie guilty pleasure pasuje tu idealnie!

    Patrzę na okładki książek i zazdroszczę, bo sam od dwóch miesięcy nie czytałem niczego luźniejszego ;_; Ale Tobie życzę, żeby zostało tak jak najdłużej! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie wszystko, co nam się podoba musi być głębokie i z przemyśleniem ;) takich leciutkich głupot też w życiu potrzeba!

      W takim razie życzę zmiany na najbliższe dni! Pozdrowienia ;)

      Usuń