19. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie [relacja]

Ubiegły weekend spędziłam na ulicy Galicyjskiej w Krakowie. Nie, tym razem nie przegapiłam już 19. Targów Książki. Cały event to cztery dni...

Ubiegły weekend spędziłam na ulicy Galicyjskiej w Krakowie. Nie, tym razem nie przegapiłam już 19. Targów Książki. Cały event to cztery dni spotkań z autorami, paneli dyskusyjnych i mnóstwa książek. Targi odwiedziłam w dwa dni: sobotę i niedzielę. Jak moje wrażenia? Zapraszam do lektury!

Sobotnia wyprawa na Targi od samego początku zapowiadała się niezbyt przyjaźnie. Maraton, którego data zbiegła się z trzecim dniem książkowego wydarzenia, skutecznie utrudnił dotarcie do celu; nie tyle mnie, co moim towarzyszom - Mateuszowi i Karolinie.

Niestety już wejściu miałam problem z akredytacją dla blogerów, bo jak się okazało, w mailu wystąpił jakiś błąd. Na szczęście udało się to rozwiązać i po kilkunastu minutach spędzonych w kolejce w końcu weszłyśmy na halę. Razem z Karoliną (Mateusz dotarł do nas później) udałyśmy się na wstępne rozeznanie po halach. Na stoisku Wydawnictwa Otwartego zaopatrzyłyśmy się w książki, ponieważ kolejnym punktem naszego targowego dnia było spotkanie z C. J. Daugherty. W tym momencie znowu zaczęłyśmy kręcić nosami na organizację całego przedsięwzięcia. Może to my miałyśmy pecha, może rzeczywiście coś było nie tak, ale chcąc się dowiedzieć, gdzie to spotkanie się odbywa, trafiłyśmy dwukrotnie na niekoniecznie dobrze zorientowane w temacie panie. Czego by nie było, na szczęście ostatecznie dotarłyśmy na miejsce.

Blisko godzinne czekanie (Mateusz już do nas dotarł); w końcu przyszedł czas na wyczekiwaną przez nas osobę. Przekonałam się, jak wspaniałym i ciepłym człowiekiem jest autorka. Już dawno miałam ochotę zapoznać się z jej serią Wybrani, jednak jak do tej pory nie miałam okazji. Na szczęście dzięki tym Targom stopniowo to nadrabiam, o czym niedługo będziecie mogli tutaj poczytać. 
Po spotkaniu przyszedł czas na podpisy książek. Początkowo nieco się wahałyśmy, ponieważ kolejka którą zobaczyłyśmy trochę nas przeraziła. Ostatecznie, po półtoragodzinnym staniu udało nam się dotrwać, aż przyszła nasza kolej.

Miało być selfie, miały być pytania, ale gdy rzeczywiście przyszło co do czego, kompletnie o wszystkim zapomniałam, dlatego ze spotkania z C. J. zostały mi przede wszystkim bardzo pozytywne wspomnienia. 
Po wszystkim byłyśmy tak wykończone, że ten dzień trzeba było po prostu zakończyć. Dlatego też w niedzielę, nie do końca usatysfakcjonowana zakupami, pojawiłam się ponownie.

Zakupy zakupami, ale przecież przede wszystkim chciałam zajrzeć na wymianę książek organizowaną przez portal LubimyCzytać. Po skrupulatnym obejściu obu hal, razem z D. stanęliśmy w kolejnej kolejce, tym razem przy sali Budapeszt C. Gdybym odpuściła sobie zdjęcie w fotobudce, moje łowy wymianowe byłyby pewnie ciekawsze, bo byłabym jedną z pierwszych osób, które weszły. Ostatecznie jednak nie narzekam, ponieważ dorwałam całkiem ciekawe (mam nadzieję) pozycje.

Pierwsza kupka to sobotnie zdobycze. Najnowsza książka Daugherty, Tajemny Ogień, podpisana przez nią; pod nią kolejno dwa pierwsze tomy serii Nocna szkoła, czyli Wybrani (już niedługo na blogu) i Dziedzictwo. Na końcu miły prezent od Wydawnictwa Otwartego Wybacz mi, Leonardzie.
Drugi dzień był nieco bardziej obfity. Rzeczowo o modzie męskiej to książka nie dla mnie, a dla mojego D., taką jestem wspaniałą dziewczyną, o! Feed i Czas żniw to już coś dla mnie, kolejne książki od dawna wiszące na mojej liście do przeczytania w 2015, chyba czas się z nimi zmierzyć. Totalnie przypadkiem w moje ręce wpadł Charlie i fabryka czekolady od Wydawnictwa Znak. Następne książki to moje perły z wymiany: Gwiezdny pył mistrza Gaimana, z którego cieszyłam się jak dziecko, a także pierwszy i trzeci tom serii o Laurel; Skrzydła Laurel i Złudzenie. Drugiego niestety moje oczy nie dojrzały, dlatego taka niekoniecznie odpowiednia kolejność.

Generalnie rzecz ujmując, moje odczucia po Targach są pozytywne. Niekoniecznie entuzjastycznie do nich podeszłam, ale może to po prostu kwestia moich złych dni. Ostatecznie jednak zakupy jak najbardziej się udały, a samo wydarzenie dało mi pozytywnego kopa, bo przerwało mojego ostatnio postępującego kaca książkowego. Jestem też bardzo ciekawa, jak Wasze wrażenia po Targach? Mam nadzieję, że się tym podzielicie na dole!

Zobacz również

6 komentarze

  1. Zazdroszczę :) Chciałabym pojechać kiedyś na te targi. Niestety ale muszę czekać do przyszłego roku :(
    Ps. Mam cały cykl "Skrzydeł Laurel" :D
    Pozdrawiam
    http://mylittlebigreviews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Sobota ogólnie chyba była koszmarna, prawda? Tyle ludzi! Piątek stanowczo lepszy, luźniej, dało się oddychać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj taak, sobota była baaaardzo ciężka.. Miałam się wybrać w piątek, ale moja towarzyszka odpadła, więc samej zabrakło chęci :(

      Usuń
    2. Tirin miałaś się nie ujawniać :P. Byłyśmy incognito :P

      Usuń
  3. Super nabytki targowe (moje mogłaś podziwiać w podsumowaniu października ;)), ja także załapałam się na książkę Quicka (ja byłam w piątek, i jak moja kumpela chciała się załapać na książkę, to już nie było ;P). Gdybyś była w piątek, to może byśmy się minęły i nawet nie poznały ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam odwiedzić Targi w piątek, ale wyszło jak wyszło; trochę szkoda, bo ścisk sobotę i niedzielę był naprawdę przytłaczający.

      Usuń