Podsumowanie sierpnia

Sierpień minął mi szybciej, niż się tego spodziewałam. Zdecydowanie za szybko. I choć nie zastanawiałabym się dwa razy, czy zamienić się z...

Sierpień minął mi szybciej, niż się tego spodziewałam. Zdecydowanie za szybko. I choć nie zastanawiałabym się dwa razy, czy zamienić się z masą licealistów, którzy wczoraj po praz pierwszy po wakacyjnej przerwie znowu musieli stawić czoło swojej zmorze - nauce; z drugiej strony żal mi trochę, że ten okres beztroski intelektualnej niebawem dobiegnie końca i mnie. Miesiąc ten był dla mnie zdecydowanie czasem przełomowym - w końcu otrząsnęłam się z corocznego letniego letargu i zastoju we wszystkim - wróciłam do bloga, do czytania i ślęczenia godzinami przed ekranem oglądania seriali. Czy jestem z siebie zadowolona? I tak i nie. Cieszę się bardzo, że udało mi się wreszcie zacząć godzić resztę spraw z chodzeniem do roboty, jak to zwykłam nazywać w chwilach bezsilności. Niemniej jednak trochę szkoda mi, że wyniki bądź co bądź, mogły być dużo lepsze. A jeśli chodzi o konkrety..

KSIĄŻKI



4 książki. Wynik niezbyt szalony, jeżeli chodzi o ilość. Troszkę lepiej wygląda to, gdy spojrzeć na ilość stron. 1546. Co w przeliczeniu daje (na okrągło) 50 stron dziennie. Najlepszą książką tego miesiąca była zdecydowanie Gra o tron, o której mogliście już czytać tutaj. Zaraz za nią, równie wysoko cenię sobie Cyrk nocy, której recenzja pojawi się już niebawem. 

FILMY


Filmowo też nie jest różowo, a to wszystko dlatego, że.. Za chwilę. Tym razem wygrał nikt inny jak Team Burton&Depp. Dlaczego? Tu dowiecie się wszystkiego. 

SERIALE


Filmy wypadły słabo, bo ten miesiąc serce oddałam serialom. Przebrnęłam przez 4 kolejne sezony (dopiero) Przyjaciół, łapałam ostatnie przygody Max i Caroline, ale przede wszystkim nadrobiłam fantastyczne Suits. Obecnie jestem na bieżąco i nie mam pojęcia jak doczekam tyle czasu do następnego odcinka.

MUZYKA




Oczywiście korzystając z niezawodnego Spotify, poza standardem (Queen B, J-Lo królowe dwie), który niemal na okrągło mi towarzyszy, poszłam trochę w spokojniejsze i bardziej eteryczne brzmienia. Powrócił ukochany Rice z genialną płytą O, znana ze słuchania, piękna piosenka Christiny w końcu została zidentyfikowana, a Fink i jego twórczość wzbogacają boje listy dzięki randomowej muzyce w pracy. Tu nie trzeba nic dodawać, po prostu posłuchajcie i cieszcie uszy razem ze mną. [edit. Wybaczcie, że tylko linki do yt, ale wstawienie filmu na bloga rozwala mi stronę, a na chwilę obecną nie umiem sobie z tym poradzić, ugh.]

INNE

A tak. Jeszcze nie zdążyłam się oficjalnie pochwalić, że w końcu zdobyłam się na uruchomienie fanpejdża fanfary. Znaleźć mnie możecie tutaj. Serdecznie zachęcam do kliknięcia Lubię to!, będziecie wtedy na bieżąco :) Co do reszty.. Jak widać, zmieniłam dość drastycznie wygląd ogólny bloga, co traktuję jako mój osobisty sukces - 3 godziny rozgryzania niekończących się zagadek diabła, który zwie się HTMLem dały ostatecznie.. całkiem zadowalające mnie efekty :) Na pewno nie jest to koniec prac i w miarę jak będę w stanie, tak będą one postępować. 

A jak prezentuje się u Was miniony miesiąc? I co myślicie o nowym wyglądzie bloga? Jestem bardzo ciekawa!
Pozdrawiam, cześć i czołem.

Zobacz również

4 komentarze

  1. Ładny miesiąc na blogu! :D Ładny nowy szablon! I w ogóle wszystko pięknie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jest mi niezmiernie miło :)

      Usuń
  2. O matko, ja też ostatnio grzebałam w blogu ustawiając tą domenę, masakra! :D

    Nie martw się, już w październiku będziesz mieć wolne od roboty i odpoczniesz! :'''D
    &Ty wredoto, dopiero co założyłaś fanpejdża, a już masz więcej lajków niż jaaaa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w końcu będzie chwila na spotkanie i wypicie tej zaległej urodzinowej herbaty! :D :*

      Usuń