Nie ufaj nikomu - Piąta fala Yanceya

Czy ludzko ść  jest w stanie stawi ć  czo ł a inwazji obcej cywilizacji tysi ą ckrotnie bardziej zaawansowanej ni ż  nasza? Nie. ...

Czy ludzkość jest w stanie stawić czoła inwazji obcej cywilizacji tysiąckrotnie bardziej zaawansowanej niż nasza?

Nie.


Wystarczyły cztery fale kosmicznej inwazji, by z siedmiu miliardów ludzi ocalała zaledwie garstka. Rozrzuceni w różnych miejscach okupowanej planety walczą o przetrwanie. Od wymarłych miasteczek, przez płonące metropolie, po obozy uchodźców i tajne bazy wojskowe - każdy z bohaterów powieści Yanceya próbuje przetrwać i zrozumieć, co się stało i kim są kosmici, który postanowili wymordować całą ludzkość. [źródło: Wydawnictwo Otwarte]

Ponura wizja świata w obliczu zagłady zawsze wprawiała mnie w przygnębienie. Bo przecież dlaczego? Za co? W jakim celu to wszystko? Jednocześnie wojna to jedna z tajemnic (tak, tajemnic, nadal jest i chyba będzie to dla mnie niepojęte), które niezmiernie mnie fascynują. Chcąc nie chcąc, temat ten zawsze będzie palący, a fakty z naszej historii nie pozwolą nam o tym zapomnieć. Dotąd jednak zawsze sięgałam po książki mówiące o tym co było przede mną. Piąta fala rozgrywa się przeciwnie – w przyszłości.

Możecie pomyśleć – Kosmici? Przecież to już było – owszem, było, to żadna tajemnica. Ale, ale. W końcu nie chodzi o to, żeby na siłę kreować coś nowego. Takie nieudolne próby przeważnie kończą się, lekko mówiąc, katastrofą. Cały wic polega na tym, żeby z tego, co już kiedyś było wyciągnąć esencję i wszystko co najlepsze wykorzystać na swój sposób. Po pierwszej książce Yanceya stwierdzam, że w tym temacie jest mistrzem.

Sama idea obcych w ciele ludzi od razu skojarzyła mi się z Intruzem Stephenie Meyer, który, jak kiedyś tu pisałam, nie trafił do mnie w ogóle. Jakoś tak dłużył się, fabuła wolno się rozwijała i ogółem nie podszedł mi. Myślałam wtedy jaka to szkoda, że książka z takim potencjałem okazała się dla mnie kompletnym fiaskiem. Od tamtej chwili czekałam na geniusza, który przywróciłby temu pomysłowi drugie, zasłużone życie. Aż wreszcie trafiłam na Yanceya i jego Piątą falę. To był strzał w dziesiątkę i całkowite przeciwieństwo wcześniej wspomnianej. Oddając się lekturze pierwszego tomu dosłownie nie sposób było przerwać czytanie. Każdą stronę połykałam w całości, kompletnie zapominając o tym co dzieje się wokół mnie.

Już dawno nie czytałam książki młodzieżowej, która byłaby tak dynamiczna jak Piąta fala. Bohaterowie są skrojeni tak jak lubię; nieprzesłodzeni, pewni siebie i tego, czego chcą. Bez zbędnych ozdobników i udziwnień. Słowem, postacie, które powinno się polubić, pokochałam od samego początku. Zatem punkt: Ciekawi bohaterowie? Check!

Styl autora podkreśla jego kunszt i biegłość w temacie powieści Young Adult. Ostatnio tak popularny gatunek owocuje masą książek. Niestety często z ilością zatraca się jakość. Tym razem śmiało powiedzieć można, że Piąta Fala to perła w tym morzu. Lekkość operowania językiem, niedługie rozdziały i odpowiednie tempo napędzania akcji, które zostało wyważone idealnie, sprawiają, że kartki same uciekają spod palców.

Książka Yanceya uczy pokory. Pokazuje nam świat, którego nie chcielibyśmy widzieć nawet w sennych koszmarach. I mimo, że nie jest to pierwsza książka, która przedstawia wojnę i śmierć jako chleb powszedni, nie tylko szokuje (co zwykle mają na celu takie książki), ale przede wszystkim zmusza do refleksji. Skłania, by zastanowić się nad dniem dzisiejszym. Choć brzmi banalnie, lepiej ująć tego nie potrafię, ujęłam to ogółem, aby każdy przyjął to na siebie osobiście. Jeśli jeszcze nie czytaliście Piątej Fali, koniecznie radzę to nadrobić. I dzięki niej otworzyć oczy.

Tytuł: Piąta fala Tytuł oryginału: The Fifth Wave Autor: Rick Yancey Wydawnictwo: Otwarte Moja ocena: 8/10



Zobacz również

8 komentarze

  1. Bardzo ładny tekst! Warto było na niego troszkę poczekać, haha :D Chociaż mnie "Intruz" zachwycił bardziej od "Piątej fali", to drugi tom dużo rekompensuje ;)

    Czekam na zdjęcia z Wrocka!

    PS. Pod koniec przedostatniego akapitu - w zdaniu o tempie napędzania akcji - wkradła ci się literówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Chyba musiał dojrzeć do tego, by w końcu się pokazać :D
      Skoro czekasz, to chyba jednak muszę je skończyć i wziąć się za ten wpis.

      I dzięki za uwagę! Późna pora jednak robi swoje i sprzyja idiotycznym błędom ;D

      Usuń
  2. Mnie niestety książka nie zachwyciła. Raczej się rozczarowałam. Oczekiwałam czegoś znacznie dojrzalszego. Zobaczymy, jak wypadnie drugi tom ;)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  3. No, czyli już wiem, że muszę ją podkraść Panu S! :D
    Btw, jak ja lubię Twój styl pisania! Genialnie się czyta Twoje recenzje, nie są zbyt długie, na co często można się natknąć, ale piszesz konkretnie, lekko, no i zawierasz w tym swoje odczucia, a to jest dla mnie dużą wskazówką co do wartosci ksiazki! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana za tak miłe słowa! Taka konstruktywna pochwała daje mi ogromną iskrę do dalszej pracy :*

      Usuń
  4. Kosmici mnie nie zachwycają, ale... tyle pozytywnych recenzji zbiera ta książka, więc może się przełamię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O książce się dowiedziałam kiedy zobaczyłam zwiastun ekranizacji. Od razu mnie zainteresowała fabuła. Bałam się jednak, bo ostatnio ciągle się rozczarowuję przy młodzieżówkach. Teraz jestem zainteresowana i dodaję do listy !! :)
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja początkowo nie wiedziałam, że ma się pojawić film, doszło to do mnie po jakimś czasie (nie wiem jak to możliwe, skoro nawet na okładce o tym wzmiankują), ale bardzo się ucieszyłam, bo chętnie obejrzę ekranizację ;) Przeczytaj koniecznie, Piąta fala nie należy na pewno do tych, które miałyby Cię rozczarować! :)

      Usuń