Bo człowiek bez pasji nudzi swoją duszę (#100happydays)

Po chwilowym zastoju, spowodowanym rzeczami bardziej lub mniej zależnymi ode mnie jestem wreszcie z nowym tekstem. Tyle się wszystkie...


Po chwilowym zastoju, spowodowanym rzeczami bardziej lub mniej zależnymi ode mnie jestem wreszcie z nowym tekstem. Tyle się wszystkiego nazbierało, że już prawie zawładnęła mną bezsilna bezradność, czego rezultatem byłaby dalsza cisza. Postanowiłam się nie dać kolejny raz i powoli zacząć realizować plany, jakie przypadają mi na najbliższą przyszłość.

PASJE


Kolejne szczęśliwe dni za mną i kolejny temat do przerobienia. Tym razem kilka słów o tym, czym są dla mnie moje pasje.
Od zawsze byłam osobą energiczną, z tysiącem myśli na minutę i ideami sypiącymi się z rękawów. Ciągle wpadałam na nowe pomysły, jak mogę zacząć się realizować. Z lepszym lub gorszym skutkiem, ale ciągle próbowałam czegoś nowego. Do tej pory dziękuję górze za to wrodzone wścibstwo, które sama obróciłam w pozytywną ciekawość świata. Dziś mam 20 lat i dzięki temu wiem już (przynajmniej w pewnym stopniu), w czym się czuję dobrze dobrze i co przynosi mi spełnienie.


Zaczynając od literatury, chyba nikogo nie zaskoczę. I mimo, że można dyskutować co do tego, czy czytanie można nazwać pasją, ja twardo będę twierdzić, że owszem. Od dziecka jestem wychowana w otoczeniu książek i zawsze naturalnym było dla mnie, że czytam i czytać będę. Jako, że czytać nauczyłam się stosunkowo wcześnie, czytanie jest niejako nieodzowną częścią mojego JA.


Łapanie chwil. Fotografią nazwać tego nie potrafię (chyba nie zasługuję na to), bo przecież nie kieruję się żadnymi technicznymi regułami, nie znam się zbyt dobrze na manualnej obsłudze aparatu, a przede wszystkim wszystkich umiejętności nabieram sama. Mimo to, nie ma dla mnie nic lepszego niż możliwość uchwycenia w kadrze czegoś, co w danym momencie jest dla mnie w jakikolwiek sposób ważne. Bezpośrednio wiąże się z tym wszystkim sens całego tego projektu, bo jest on dokładnie tym, co w robieniu zdjęć lubię najbardziej.


Podróże. I choć dopiero w tym roku zaczęłam swoją poważną przygodę, dzięki której odkreślałam po kolei ptaszki w mojej Bucket List, to wiem doskonale, że na tym nie poprzestanę. Dzięki tym wakacjom zdecydowanie nabrałam wiatru w żagle i mam nadzieję, że przyszły rok przyniesie mi jeszcze więcej podróżniczych wrażeń. [Po cichu rzeknę tylko, że gdy tylko skończę obróbkę zdjęć, na pewno pojawią się wpisy o moich wojażach]


Teraz wizaż, poprzednio scrapbooking, jeszcze wcześniej modelinowa biżuteria. Z roku na rok to się zmieniało, w miarę, gdy byłam starsza, szukałam dla siebie czegoś poważniejszego. Ciągle jednak związana jestem z tworzeniem manualnym, bo zawsze sprawiało mi to przeogromną radość. Obecnie wiążę plany z tym pierwszym (jeżeli plan tradycyjny czyli kierunek studiów nie przetrwają), ale co jeszcze na mnie przyjdzie? Pożyjemy, zobaczymy.


"Bo człowiek bez pasji nudzi swoją duszę."

Nic dodać nic ująć. Gubiąc swoje zainteresowania i pasję, zatracamy poniekąd siebie, nasze jestestwo. Bo kimże byłby Karol bez dłubania w swoich samochodach, a Baśka bez siedzenia godzinami przed lustrem? A jakie są Wasze pasje? I co robicie, by je rozwijać? Czekam na odzew! 

PS: Mam dylemat co do następnego posta; proszę o pomoc - recenzja Piątej Fali czy relacja z pierwszego wyjazdu?

Zobacz również

3 komentarze

  1. Relacja koniecznie! Recenzji też jestem ciekawa, bo tą książkę jakis czas temu podarowalam S, więc w razie czego mu podkradnę :>
    Panno K, ależ my jesteśmy podobne do siebie z tymi pasjami <3 aż mi serducho rośnie jak sobie to czytam, wiesz? :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to było przeznaczenie, że na siebie trafiłyśmy! Takie rzeczy nie dzieją się przypadkowo :> I całe szczęście! :*

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa seria postów. Fajnie jest dowiedzieć się o Tobie czegoś więcej :)
    Czekam na relację z wyjazdów :D

    OdpowiedzUsuń