Pustka, nicość - koniec, dość!

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia od czego zacząć. Chociaż "zaczynać" po tak długiej przerwie zdarzyło mi się już wiele razy. ...



Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia od czego zacząć. Chociaż "zaczynać" po tak długiej przerwie zdarzyło mi się już wiele razy. Może i tym razem jakoś pójdzie. Nie, ja nie chcę, żeby jakoś poszło. Ja chcę, żeby poszło dobrze.
Dlaczego piszę? To ważne pytanie na początek. Otóż dlatego, że od zawsze to uwielbiałam. Pewnie, oklepany i hmm, błahy? powód. I przecież zawsze go podaję, więc powtarzam się. Okej, spróbujmy inaczej. Dlaczego przestałam? Brak czasu? Też. Ale znowu się powtarzam. Za to nie powtarzając, idealnie ten problem opisała Karolina u siebie. Dlatego zajrzyjcie do Niej koniecznie, a dowiecie się, mniej lub więcej jak to u mnie wyglądało (oho, kryptoreklama. Nie, Karolina mi nie zapłaciła, więc to rekomendacja ;D) 

Nie chcę nic obiecywać. Chcę, żeby tym razem mi się udało. Nie stawiam sobie żadnych poprzeczek, a jedynie nieokreślone wymagania, w zamierzeniu dość wysokie. Może niekoniecznie jest to dobre podejście, ale wiem, że zawsze gdy w tej kwestii stawiałam sobie jakikolwiek próg, w połowie przynajmniej plany upadały. 
Nie będę się przyciskała muszę napisać posta, muszę skończyć tą książkę, muszę machnąć recenzję. Koniec z bo muszę, start z bo chcę. Najważniejsze jest to, aby być zadowolonym z siebie samego. Ja jestem z siebie zadowolona, gdy mogę podzielić się z innymi moimi pasjami, spostrzeżeniami i mogę to zrobić jak chcę i kiedy chcę. Dlatego też nie zaręczam żadnej regularności ani kindersztuby w pisaniu. Chodzi tutaj również o treść. O właśnie, to kolejna kwestia, która jest w tym przypadku niezwykle ważna.

Temat. Książki. Przecież zawsze tak u mnie było. Za każdym razem, gdy próbowałam to zmienić, wychodziło idiotycznie. Przecież to się nie uda. Pisałam o książkach, bo to ludzie lubią u mnie czytać, nie będę kombinować. Otóż będę. Chcę dzielić się tym, co mnie fascynuje. A, że należę do osób, które mają 34586789965 myśli na minutę, jest tego naprawdę sporo. I wiem, że nie będzie to klapą. Nie może być. Bo jeśli coś robi się z pasją, to się czuje. A jeśli w tym wszystkim widać tą miłość, nie ma szans by to się nie podobało (no, chyba się trochę zapędzam, ale co tam). Bynajmniej, nie jestem zbyt pewna siebie. To wiara w swoje JA, z którą nieraz jesteśmy na bakier, a jakże jest ona potrzebna do zrobienia czegokolwiek. Dlatego wierzę, że uda mi się realizacja poszerzenia horyzontów, a nie sztuczna klapa. Bo przecież to to, co kocham!

Przepraszam z góry za nieskładność i brak ładu w tym poście, ale przerwa robi swoje, a do tego stosunkowo nowy komputer, na którym blogowo jeszcze nie pracowałam nie sprzyjają. Dlatego proszę o wyrozumiałość!

Mam nadzieję, że i Wy we mnie uwierzycie - wtedy na pewno będzie dużo łatwiej.
Bywajcie zdrowi!

Zobacz również

4 komentarze

  1. Cieszę się, że po długiej przerwie wróciłaś! Zastanawiałam się, czy wszystko u Ciebie okej, ale jakoś inteligentnie nie wpadłam na to, żeby napisać... Pisanie po przerwie rzeczywiście nie należy do łatwych, ale liczę na to, że sobie z tym poradzisz i znów wpadniesz w ten rytm :) Wierzę w Ciebie i życzę Ci wszystkiego najlepszego :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje kochana! Jakże mi miło, że dalej ze mną jesteś! :)

      Usuń
  2. Zapłaciłam, zapłaciłam, i to grube hajsy!

    A tak serio, cieszę się, że przez jeden wpis na blogu dane mi było poznać swoją mentalną bliźniaczkę :D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak już pisałam-cieszę się bardzo, najbardziej chyba z tego, że nie będziesz traktować czytania jako obowiązek, lecz pasję. Fakt, łatwo się w tym zatracić, zwłaszcza przez terminy narzucane przez wydawnictwa. Dlatego warto przerywać takie współprace, które Cię w ten sposób ograniczają, mimo wyraźnych korzyści w postaci nowych książek. Na książki i tak kasa się zawsze znajdzie!
    Buźka :*

    OdpowiedzUsuń