19 razy Katherine - John Green

Tytuł: 19 razy Katherine Tytuł oryginału: An Abundance of Katherines Wydawnictwo: Bukowy Las Moja ocena: 6/10 Po przeczytani...

Tytuł: 19 razy Katherine
Tytuł oryginału: An Abundance of Katherines
Wydawnictwo: Bukowy Las
Moja ocena: 6/10

Po przeczytaniu „Gwiazd naszych wina” ustawiłam sobie małe wyzwanie, aby przeczytać wszystkie książki, jakie do tej pory wydał John Green. 19 razy Katherine była moim trzecim z kolei podejściem do twórczości tego autora. Tego, czy była udana, dowiecie się w dalszej części mojej paplaniny.

Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani jedna Katherine. Colin rozpoczyna pracę nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę jedyną. Miłość, przyjaźń oraz martwy austro-węgierski arcyksiążę składają się na prawdziwie wybuchową mieszankę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści o poszukiwaniu samego siebie.

Za książkę zabrałam się po dość długim kacu, liczyłam więc na lekką książkę do poduszki. Historia Colina Singletona taka właśnie się okazała. Pan Green tą lekturą nie dowiódł jednak po raz kolejny, jak wielki potencjał w nim drzemie (patrz GNW). Owszem, jest to coś ciekawego, a także niesłychanie plastycznego (język Greena zawsze będzie dla mnie prześwietnym – prosty, ale zabawny, niewysoki, ale chwytający za serce). Tym razem jednak w książce nie znajdziemy miłosnych uniesień okraszonych potokami łez ani wzruszających historii z drugim dnem. Inną sprawą jest to, że przecież nie każda książka musi być wyciskaczem łez – potrzebujemy także lektur na krótką rozrywkę, do zapamiętania na chwilę.


19 razy Katherine ciężko więc było mi ocenić. Swoją funkcję  w danym momencie należycie spełniła, jednak przecież książką wybitną nie jest. Dlatego też 6/10 – nie mniej, bo miło spędziłam z nią swój czas i wróciłam (na chwilę) w książkowy wir. Nie więcej, bo wybitności w sobie bynajmniej nie posiada. Ot, taka lektura w porządku. Jeśli ktoś szuka właśnie takiego czytadła (w ramach odstresowania się przed egzaminem, MATURĄ, kolokwium) to mogę książkę Zielonego mogę spokojnie polecić – ze łzami czy bez, nudy z Nim nie ma.

*****

Obecnie sytuacja z prowadzeniem bloga ma się (jak widać) licho. Z czasem u mnie jeszcze gorzej - wróciłam do pracy i jedyne wolne chwile, jakie łapię, to te na trasie Kraków - Kalwaria i powrotnej. Z nauką też zbyt ciekawie nie jest - brak mobilizacji i ogólnego ogarnięcia totalnie mnie rozbija. Dlatego też kolejny już raz muszę podjąć próbę poprawienia mojej organizacji - inaczej chyba niedługo zginę na tym świecie.
PS: Podsumowania marca nie będzie, przeczytałam tylko wyżej opisaną książkę (kwiecień będzie lepszy).

Zobacz również

7 komentarze

  1. Niestety zupełnie nie przekonuje mnie ta książka Greena. Przeczytałam dotychczas trzy jego powieści - Gwiazd naszych wina, Szukając Alaski i papierowe Miasta. Tylko pierwszy tytuł był dobry, reszta mnie strasznie nudziła :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie strasz, bo miałam taką chęć na Szukając Alaski :( może jednak mnie się spodoba bardziej niż Tobie :)

      Usuń
  2. Co do Greena, to może kiedyś, przypadkiem przeczytam. Na razie nie planuję.

    Mam nadzieję, że w maju wrócisz na bloga, bo brakuje mi Twoich wpisów. Będe trzymała kciuki za Twoją motywacje i organizację w przyszłym miesiącu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeej, dzięki kochana! ♥ tym bardziej będę dążyć do lepszej organizacji! Mam nadzieję, że uda mi się to jak najszybciej :)

      Usuń
  3. Zostałaś przeze mnie nominowana do zrobienia tagu "Gatunki muzyczne: Book tag". Jeśli będziesz miała czas i ochotę zapraszam.
    http://otwarte-wrota.blogspot.com/2015/05/gatunki-muzyczne-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tylko "Gwiazd naszych wina" i 'Szukając Alaski", jednak myślę, że kiedyś sięgnę i po tę powieść pisarza.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Z "wybitnych dzieł" Greena nie przeczytałam tylko 19 razy Katherine, ale już niedługo ;) Mam nadzieję że w najbliższym czasie przeczytam. ;P
    zapraszam http://secondlife-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń