Harry Potter. Filozoficzny czarodziej - Jorgen Gaare, Oystein Sjaastad

Tytuł: Harry Potter. Filozoficzny czarodziej Tytuł oryginału: Harry Potter – en philosofisk trollmenn Autor: Jorgen Gaare, Oystein...

Tytuł: Harry Potter. Filozoficzny czarodziej
Tytuł oryginału: Harry Potter – en philosofisk trollmenn
Autor: Jorgen Gaare, Oystein Sjaastad
Wydawnictwo: Czarna Owca
Moja ocena: 2/10

Miałam się dziś zabierać za napisanie paru słów o skończonej wczoraj Księdze cmentarnej, jednak tej czytelniczej katastrofy pominąć nie mogę i od razu po skończonej lekturze dorwałam się do pisania o porażce, jaką jest Harry Potter. Filozoficzny czarodziej.

Szczerze mówiąc, nawet nie wiem, od czego zacząć. Jest tego tyle, że ciężko mi wszystko uporządkować. Od początku lektury tej książki wypunktowywałam sobie uwagi, jakie potem zawrę w opinii o niej. Rzadko zdarza mi się coś takiego, chyba że coś konkretnie tłucze mi się po głowie (zazwyczaj są to pojedyncze myśli do poszczególnych książek). Tym razem z czasem jak strony upływały, tworzył się wręcz wypunktowany plan z uwagami na temat Filozoficznego czarodzieja. Chyba nie pozostaje mi nic innego jak zwyczajnie je wymienić i krótko rozwinąć.

Gaare i Sjaastad stworzyli książkę o filozofii w Harrym Potterze. Taki był pierwotny zamysł. Rezultatem jednak jest miałki podręcznik do nauki filozofii – to zwyczajny przekrój przez epoki, zaznaczenie konkretnych postaci i to by było na tyle. Harry’ego Pottera w Harrym Potterze jest tyle co nic. Liczyłam na coś, co pozwoli mi odkryć nowe, nieznane smaczki sagi, uaktualniające mi dodatkowo to wszystko, dostałam natomiast suche fakty, niekoniecznie związane z tematem głównym. Jednak gdy już występują jakieś związki pomiędzy omawianą książką a rzeczoną wcześniej filozofią, autorzy snują naciągane wywody, które wręcz wydają się czytelnikowi śmieszne.
Infantylność książki obnażona jest szczególnie w niebagatelnych błędach, jakie w sobie posiada. Przykładowo:
„W Hogwarcie zaczyna wrzeć erotyzm […]”*
„[Slughorn] miał wyraźne powody, by nie zdradzić całej prawdy , prawdopodobnie dlatego, iż nie pasowała do jego napuszonego wizerunku.”**
Gdzie w Hogwarcie wrzał erotyzm? Czy tylko ja jestem tak ślepa, że nie zauważyłam tego rozpasania fizycznego na kartach powieści? I w którym momencie Slughorn był napuszony? Bo ja chyba cierpię na jakieś zaburzenia wzroku. Te i inne faile możemy znaleźć zaczytując się w tą lekturę.

Wydawca miał naprawdę ciekawy pomysł na wydanie tej publikacji. Każda strona wygląda bardzo barwnie – różne czcionki, wielkości, tu cytat, tam biogram, tutaj obrazek – wszystko prezentuje się naprawdę ładnie. Jednak gdy przyjrzymy się obrazkom, poczytamy cytaty, łącząc je z treścią to de facto nie mają one nic wspólnego z tym, co czytamy jako tekst główny. Wszystkie materiały dodatkowe są jakby w ogóle nie wyselekcjonowane, umieszczone tam od czapy. To wszystko sprawia, że potencjał książki został zduszony już w zarodku i skazany na porażkę.

Kolejnym minusem jest fakt, że Filozoficznego czarodzieja nie powinni czytać ludzie, którzy z sagą o Harrym jeszcze się nie zaznajomili. Owszem, wiadomo, książka miała być uzupełnieniem tego wszystkiego. Dokładnie, uzupełnieniem, a nie streszczeniem jej.
Śmieszyły mnie także niezmiernie ciągłe odwołania do Biblii – myślę, że autorka pisząc o przygodach Harry’ego jako ostatnią chwyciłaby Biblię, aby się nią inspirować (ale to moje subiektywne zdanie.)
Wspominając już o autorce omawianej w książce sagi, zastanawia mnie bardzo, co Ona na taki komentarz do serii o Harrym? Nie szukałam niczego na ten temat w sieci, jednak jestem bardzo ciekawa, jak odebrała tą arcynadinterpretację swojego dzieła.

Rzeczywistość jest taka, że Rowling stworzyła jeden z najbardziej kasowych bestselerów ostatnich lat? Dekady? Zgarnęła (i zgarnia) za swojego Graala kupę pieniędzy i to zapewne był niezły motor do napisania takiej książki dla dwóch autorów. Pieniądze rządzą tym światem i niepohamowana ich rządza może opętać każdego. Chęci są, jednak nie każdy jest do tego stworzony.

Książki nie polecam nikomu. Ta dwójeczka jest tylko za to, że dowiedziałam się paru ciekawostek, niestety jednak nie związanych kompletnie z HP. Jest ich jednak zaledwie dwie? Dlatego śmiało możecie sobie książkę darować, a tymi ciekawostkami spokojnie się z Wami podzielę i nic Was nie ominie :D Mimo srogich opinii na lubimy czytać uparłam się na tą książkę no i mam za swoje. Daaaawno nie czytałam nic tak wybitnie słabego. Zatem omijajcie Filozoficznego czarodzieja szerokim łukiem!

* Harry Potter. Filozoficzny czarodziej – s. 114
* tamże – s. 175


PS. Przepraszam, że ta opinia jest tak nieskładna i zamotana, ale do tej pory miotają mną emocje, jak mogłam stracić czas na tak denną lekturę. No ale przecież jak coś się zaczyna to trzeba to skończyć.

Zobacz również

3 komentarze

  1. Twoja opinia tylko potwierdziła mnie w przekonaniu, żeby nie sięgać po tą książkę;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, powtarzając się - zdecydowanie odradzam.

      Usuń
  2. Dobrze, że trafiłam na Twoją recenzję. Uwielbiam "Harry'ego Pottera i ostatnio zastanawiałam się nad kupnem tej książki. Twój tekst zdecydowanie mnie od tego odwiódł. Może ewentualnie kiedyś wypożyczę z biblioteki, jeśli oczywiście nie będę miała pod ręką czegoś ciekawszego :).
    Pozdrawiam,
    Książkowe Wyzwania

    OdpowiedzUsuń