Ale jak to luty?

Że też ten czas tak leci... Czuję, jakbym wczoraj wznosiła noworoczny toast podczas zabawy sylwestrowej, tymczasem (przed)wczoraj wznosił...

Że też ten czas tak leci... Czuję, jakbym wczoraj wznosiła noworoczny toast podczas zabawy sylwestrowej, tymczasem (przed)wczoraj wznosiłam toast na "sto" dni do matury mojego chłopaka. Cały miesiąc znowu przeleciał mi przez palce i ani się obejrzałam, a zastał mnie luty.

Styczeń był dla mnie miesiącem baardzo intensywnym. Nawał wszystkiego spowodował, że jakoś tak nie do końca zrealizowałam swoje zamierzenia. Chociaż? Przecież moim jedynym planem na styczeń był brak planów i skupienie się na ważnych rzeczach. A to chyba udało mi się zrealizować - sesja zaliczona przed terminem chyba uprawnia do takiego twierdzenia.
Jeśli chodzi o bloga, mniej niż bardziej się niż zajmowałam, ale to wszystko wynika z intensyfikacji moich działań okołonaukowych ^^ Niemniej jednak faktem jest to, że przede mną jeszcze 3 tygodnie wolnego - pomysłów w głowie tysiące, dlatego teraz wystarczy zacząć je konsekwentnie realizować i na koniec lutego także będę mogła przyznać sobie plusa ;)

Z czytelniczej strony moje wyniki także będą ściśle powiązane z minionym już dla mnie okresem zimowej nauki. Rewelacji nie ma, ale jak na dobry początek załamań też nie będzie, bo przecież nowy rok, nowa karta.


Książki przeczytane w styczniu: 
- Ernest Knosala Zarys nauki administracji
- Jerzy Malec, Dorota Malec Historia administracji i myśli administracyjnej
- Gayle Forman Wróć, jeśli pamiętasz (klik)

Wyzwania:
52 książki: 3/52
Lista BBC: 0

Plany:
Jednak na ten czas wolny kilka planów by się przydało, żeby później było się z czego rozliczać:
- skompletować listę My book challenge 2015
- wypocząć  p o r z ą d n i e
- zrealizować chociaż część blogowych pomysłów, jakie ostatnio przyszły mi do głowy


Z podsumowania to by było na tyle. Za to z jeszcze milszych dla mnie rzeczy muszę wspomnieć na fakt, że wczoraj, 1. lutego mój blog obchodził swoje 3 urodziny. Nie mam pojęcia, kiedy te 3 lata przeleciały, bo przecież to było tak niedawno (znowu się użalam nad starzeniem się, tylko próbuję to maskować, sic!) Wzloty i upadki, blaski i cienie, ale jednak nadal tu jestem, nadal się produkuję i mimo tych problemów nadal chcę tu być, a to chyba najważniejsze. Mimo, że żadnego większego sukcesu nie odniosłam, to dla mnie każdy nowy post, a potem, każdy komentarz, obserwacja, odwiedziny są moją małą osobistą dumką. Za to wszystko serdecznie Wam dziękuję, bo jesteście motorem, który napędza całą tą machinę. Bo jaką frajdę sprawi pisanie dla samej siebie?
Mam nadzieję, że ta przygoda potrwa jak najdłużej, a Wam nie braknie cierpliwości do moich potknięć. Na ten miniony dzień sobie i Wam życzę wszystkiego najlepszego :)

Zobacz również

2 komentarze

  1. Gratuluję zaliczonej sesji :)
    Taak, czas szybko biegnie, czasem zdecydowanie za szybko. Sama nie do końca zauważam jego upływ :c

    Gratuluję 3 lat blogowania, to naprawdę dużo. Życzę wszystkiego dobrego, dużo odpoczynku i realizacji planów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z kolei u mnie jest odwrotnie, tyle ostatnio się w moim życiu wydarzyło, że trudno mi uwierzyć, że za mną już polowa lutego. Jeden miesiąc 1 miesiąc zleciał mi na studiach i związanymi z nimi zaliczeniami, a reszta na zdrowiu… I mam wrażenie, że ciągle mam mało czasu. Zastanawiam się, kiedy to szaleństwo się w końcu skończy. No nic, czego nie można zmienić, to po prostu trzeba to zaakceptować. A jeśli chodzi o wyniki, to masz zdecydowanie lepsze od moich, czego Ci niezmiernie gratuluję! I przede wszystkim gratuluję kolejnej rocznicy bloga! Oby do kolejnej! ;) Cóż, kto nigdy nie prowadził bloga nie zrozumie tego, co napisałaś o blogowaniu. To niesamowita przygoda, dzięki której nie tylko się rozwijamy, ale także poznajemy niesamowitych ludzi, którzy niekiedy… okazują się być sąsiadami mieszkającymi za ścianą :). Fajna sprawa to blogowanie, oby starczyło nam sił i czasu na tą „zabawę” :)

    OdpowiedzUsuń