W śnieżną noc - M. Johnson, J. Green, L. Myracle

Tytuł: W śnieżną noc Tytuł oryginału: Let it snow Autor: Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle Wydawnictwo: Bukowy Las ...

Tytuł: W śnieżną noc
Tytuł oryginału: Let it snow
Autor: Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle
Wydawnictwo: Bukowy Las
Moja ocena: 7/10

Przeżywając czytelniczego kaca po naprawdę świetnej Nostalgii anioła miałam wielki problem, za co zabrać się następnie. Poszukiwałam czegoś lekkiego, niezbyt ambitnego, aby odpocząć trochę po poważniejszej książce. Traf chciał, że nastał czas świąteczny, a ja wraz z jego wirem zakupiłam W śnieżną noc i to ona właśnie towarzyszyła mi w tych kolejnych zaczytanych godzinach. Jak się okazało, był to świetny wybór na świąteczny odpoczynek.

W śnieżną noc to zbiór trzech opowiadań, które po kolei łączą się w jedną całość. Lekkie, proste, aczkolwiek nieinfantylne pióro i zabawne przygody, w których nie brak love stories to coś, co serwuje nam na okres świąteczny trójka znanych autorów Young Adult. 3 pisarzy, 3 opowiadania, jedna historia – wszystko to daje nam w rezultacie ciepłą i klimatyczną książeczkę, która świetnie nadaje się jako czytadło na dobranoc. Nie jest to na pewno arcydzieło literatury współczesnej, ale nie tym miała ona być. Była to dla mnie idealna lektura, przy które można się po prostu zrelaksować. Wszystkie historie kończą się happy endem, a cała oprawa jest przepełniona masą pozytywnej energii, którą czytając czytelnik chłonie litrami.

Ażeby nie było tak słodko; „Trzy gwiazdy literatury młodzieżowej, z kultowym pisarzem Johnem Greenem na czele…” – na czele? Pozwolę się tutaj nie zgodzić z opisem reklamowym. Bo o ile po przeczytaniu Gwiazd naszych wina po prostu przepadłam w miłości bezgranicznej do tego autora, o tyle tutaj wypadł w moim odczuciu przeciętnie. Zdecydowanym numerem jeden była tutaj dla mnie Maureen Johnson i jej opowiadanie Podróż wigilijna. Stety niestety było to pierwsze opowiadanie w tej książce, a chyba każdy woli najlepsze zostawić sobie na koniec. Ale do rzeczy; historia ta najbardziej mnie urzekła przede wszystkim ze względu na faktyczną akcję, jaka napędzała całą fabułę. Tyle się działo, że nie było mowy o oderwaniu się od czytania w połowie rozdziału. Nic więcej już o nim nie powiem, bo jakże łatwo zrobić spojler czegoś tak krótkiego jak opowiadanie, a tylko tyle, że chciałabym mieć na własność wioskę Flobie!

Jestem zaledwie 2 tygodnie po lekturze W śnieżną noc, ale już mam problemy z przypomnieniem sobie choćby imion bohaterów (no, może poza bohaterką Podróży Wigilijnej – Jubilatki), czy tytułów poszczególnych opowiadań (pisząc, nie mam obecnie przy sobie książki, i przeszukałam internety w ich poszukiwaniu na potrzeby recenzji). Świadczy to o tym, że lektura nie przynosi nam zbyt wielu korzyści moralnych – jeśli ktoś szuka tutaj pana Zielonego z Gwiazd naszych wina – E-E, nie tędy droga. Jest to przede wszystkim książka do czytania dla  r e l a k s u (tak, powtarzam się).


Książki tego typu albo się kocha, albo nienawidzi. Jedni kochać ją będą bezgranicznie za lekkość i pozytywne wibracje jakie śle do czytelnika. Dla drugich lektura będzie przesłodzonym obrazem skomercjalizowanych i do granic niemagicznych Świąt Bożego Narodzenia. Ja należę zdecydowanie do tej pierwszej grupy. A to dlatego, że to, czego od książki oczekiwałam, to właśnie dostałam. Dlatego jeżeli szukacie w niej czegoś, czego oczekiwałam ja, serdecznie Wam ją polecam. 

Zobacz również

7 komentarze

  1. Tyle osób się zachwyca, a ja dalej uparcie przy swoim, że nie będę tego czytać. Po prostu nie mój klimat, romanse zwykłam omijać szerokim łukiem :)
    sklep-z-pamiatkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak mówiłam, albo się komuś spodoba bardzo, albo po prostu to nie dla niego :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Moja szwagierka to teraz czyta. Parę razy brałam książkę do ręki, ale nie po drodze mi coś z nią jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią przeczytałabym ją, może ktoś znajomy będzie miał, poszukam. No, cóż, Zielony, jak widać nie zawsze najlepszy... A tak się nim zachwycają. Lubię go, ale na tym się kończy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Potwierdzam - bardzo symaptyczna i jeżeli można tak powiedzieć "ciepła" książka :). Widzę, że zrecenzowałyśmy "W śnieżną noc" praktycznie w tym samym czasie ;).

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli... wszyscy piszący wkoło o tej pozycji jednogłośnie stwierdzają, że Maureen spisała się na medal, a Green delikatnie mówiąc rozczarował. I tak, mimo wszystko, ją przeczytam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem w trakcie czytania i mam nadzieję, że ja również będę należeć do grupy pierwszej :D
    http://be-here-now-and-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń