Marny listopad i ciąg zmian.

Mimo , że już prawie połowa grudnia, a tym, co było w listopadzie zwyczajnie nie ma się co chwalić, postanowiłam napisać ten post. Miniony...

Mimo, że już prawie połowa grudnia, a tym, co było w listopadzie zwyczajnie nie ma się co chwalić, postanowiłam napisać ten post. Miniony czas (czyli miesiąc listopad i te parę dni grudnia) był dla mnie niezwykle obfitujący zmiany i kolejne innowacje. Począwszy od radykalnej zmiany swojej fryzury aż na nowej nazwie bloga kończąc.
A propos'; jeśli chodzi o nową nazwę, od dziś znaleźć mnie można pod nowym adresem: http://niekulturalna-o-kulturze.blogspot.com/. Pomysł na zmianę adresu i zmianę na akurat taki podsunęła mi moja serdeczna przyjaciółka, której to za ten pomysł serdecznie dziękuję, bowiem spodobał mi się on niezmiernie. Dobrze jest wprowadzić trochę świeżości, zwłaszcza, że mam przecież starać się na nowo wdrażać w blogowe życie (co łatwym nie jest, oj nie).
Jeśli chodzi o to, jak listopad wypadł w liczbach, stwierdzić trzeba, jak wcześniej już wspomniałam, że niezwykle marnie. W minionym miesiącu przeczytałam jedynie 1 książkę czyli Zostań, jeśli kochasz, która liczy sobie "dumne" 248 stron. Nie będę tego przeliczać, jak wypada dzienna średnia, bo będzie mi jeszcze bardziej wstyd.
Tak mierny wynik jest spowodowany moim pozornym brakiem wolnego czasu na wszystko. Mówię pozornym, ponieważ nieustannie narzekam na ten niedobór, a przecież zajęcia kończę w godzinach czasem nawet przedpołudniowych. Z początku cierpiałam z powodu jego nadmiaru, dlatego też postanowiłam zrobić coś dla siebie i zapisałam się na siłownię. Kiedy już wracam po wszystkim do siebie zwyczajnie nie potrafię zebrać się w sobie i sensownie spożytkować jakoś chwile, które mi zostały do końca dnia. Zamiast poczytać książkę czy obejrzeć ciekawy film (chociaż to zdarza mi się częściej) potrafię leniuchować całymi dniami i nie robić zupełnie nic. Może to wynik jesienno - zimowego marazmu jaki mnie dopadł, ale myśl o tym, że marnotrawię swój cenny czas mnie przeraża.

Stąd moje dalekosiężne plany na tą końcówkę 2014 roku:
- lepiej gospodarować swoim czasem (tak, aby znaleźć więcej czasu na czytanie)
- zacząć uczyć się regularnie (na studiach, zwłaszcza na moim wydziale, który rządzi się swoimi prawami, jest to niezwykle trudne)
- kontynuować zdrowy tryb życia jaki sobie powzięłam
- zdać egzamin na prawo jazdy (teoretyczny) przed świętami
- wdrożyć sobie w krew regularne blogowanie
- poczuć prawdziwy (nie sklepowy) klimat świąt

A Wy? Jakie plany macie na grudzień? Jestem bardzo ciekawa :)
Pozdrawiam!

Zobacz również

10 komentarze

  1. A jaka teraz fryzura gości na Twojej głowie? :) na siłownię zapisuję się od stycznia i na prawo jazdy i do tego sesja - będzie ciężko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krótka (do ramion), ciemnobrązowa czupryna :) Czyli jednym słowem poważne postanowienia Cię czekają ;D Ja jak się uda to w okolicach stycznia będę się zmagać z egzaminem praktycznym...

      Usuń
  2. Ja też ciągle narzekam na brak czasu :). Co prawda czytam sporo, ale niestety z blogiem i recenzjami ma już to niewiele wspólnego. Przynajmniej połowa (jeśli nie więcej) przeczytanych książek czeka na zmiłowanie boskie, tzn. jak znajdę więcej sił na pisanie :D I wiem, że sporo czasu "przecieka mi przez ręce", ale na razie nie potrafię tego zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to "spiąć się" w sobie i lepiej zaplanować czas ;) tylko ten jeden problem, że trzeba umieć się przemóc..

      Usuń
  3. Myślę, że każdy chciałby lepiej gospodarować swoim czasem. Ja taki plan mam co miesiąc, czasem się udaje a czasem nie. Chciałabym oczywiście więcej czytać, pisać i znaleźć czas na naukę francuskiego, którą rozpoczęłam w wakacje sama.

    Życzę powodzenia w realizacji planów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to koniecznie musisz tak go ułożyć, żeby znaleźć chwilkę dla mnie przy pysznej kawce :D Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Nie ma co się martwić, to tylko listopad! W listopadzie wszystko się jakoś zatrzymuje. Dla mnie drugim takim miesiącem beznadziejności jest luty. Zaraz przyjdą Święta i będzie dużo wolnego czasu. Nadrobisz:) Ale wprowadzenie metod lepszego gospodarowania czasem jest jak najbardziej wskazane i na pewno nikomu nie zaszkodzi:) Też czasem robię taki format.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby święta, niby czas wolny, a tu czeka mnie wtedy ogrom nauki i dopiero będzie.. Oby jednak udało się sprowadzić to leniuchowanie do minimum i dobrze wykorzystać wolne chwile ;)

      Usuń
  5. Jeśli chodzi o mnie, to grudzień obfitował w zmiany, a taką największą i najważniejszą okazały się urodziny Marcela, mojego bratanka. <3. Wydaje mi się, że powinnaś się cieszyć, że chociaż udało Ci się coś przeczytać w tym przedświątecznym okresie. Ja mam tak samo – wracam do domu koło 15-17 i po prostu nie mam siły na nic, a tu trzeba zrobić prezentacje na następny dzień, prace zaliczeniowe i do tego pisz człowieku pracę magisterską i przygotowuj się do świąt. Wykładowcy chyba nie są świadomi, że jesteśmy na ostatnim roku mgr i CHCEMY napisać pracę na czas. -.- A gdzie w tym wszystkim TWOJE życie? Wolne od pracy? W pracy. Amen. Po prostu nie ma się ochoty na nic, ani czytać, ani blogować – dosłownie nic! A czas płynie nieubłaganie i tak jak ty jestem przerażona tym, jak marnuję czas. Ale inaczej nie potrafię, muszę mieć cały dzień „wolny” by cokolwiek produktywnego zrobić. Moje plany oczywiście wzięły w łeb (jak ostatnio, co staje się przerażającą „normą”), ale MAM NADZIEJĘ, że ten 2015 będzie łaskawy i w końcu wszystko „pospycham” Tego też Tobie życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wykładowcy to chyba inny gatunek :D
      Trzeba być dobrej myśli i starać się od samego początku, bo przecież Nowy Rok - nowa karta, czyli świetny pretekst do nowych starań :)

      Usuń