Stosisko pomaturalne i e-książki

Jak mówiłam tak zrobiłam - dziś odwiedziłam naszą miejską bibliotekę. Ubolewam, bo miałam kilka pozycji, które zaplanowałam wypożyczyć, a...


Jak mówiłam tak zrobiłam - dziś odwiedziłam naszą miejską bibliotekę. Ubolewam, bo miałam kilka pozycji, które zaplanowałam wypożyczyć, ale niestety nie znalazłam ich - były albo wypożyczone, albo nie było ich wcale.
Przyprowadziłam do domu kilka ciekawych egzemplarzy, ale zainteresowała mnie także akcja, która obecnie jest organizowana w tych skromnych progach. Mowa o kiermaszu książek używanych.  Nie zagłębiałam się szczególnie w jego filozofię, ale o ile dobrze zrozumiałam za wolny datek można przygarnąć sobie którąś z wysłużonych książek wystawionych na owym kiermaszu. Jako że nie miałam wystarczająco czasu, zerknęłam tylko przelotem na te tytuły na wierzchu, ale jestem pewna, że już niebawem zjawię się tam z powrotem.
Co do wypożyczonych książek starałam się ograniczyć ilość, nie szaleć, żeby mieć jeszcze czas na przeczytanie czegoś swojego. Po tak długiej przerwie w czytaniu na półki z nowościami bibliotecznymi rzuciłam się niczym wygłodniałe zwierzątko. Jakie wielkie było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że tym razem nic tam dla mnie nie ma. Co do moich ostatecznych wyborów są nieco osobliwe i niektóre ZDECYDOWANIE nie w moim stylu. Mimo to doszłam do wniosku, że mam teraz kupę czasu, więc czemu nie spróbować/ poczuć powiew przeszłości, a nuż mi się spodoba.


Zaczynając od dołu:
Frank Herbert Diuna I - bardzo nie mój styl, ale przecież klasyka (i moje ambitne plany przeczytania całej setki BBC) no i może akurat się przekonam, kto wie.
Rachel Caine Wampiry z Morganville Przeklęty dom - nie wiem, naprawdę nie wiem, co mnie napadło, że to wypożyczyłam i aż mi nawet trochę wstyd (bez urazy dla fanów tej literatury), przecież lata minęły od mojej fazy na  Zmierzch i od tego czasu jakoś unikam takich książek. Wahałam się - brać czy nie - ale stwierdziłam w końcu, że przecież najwyżej nie przeczytam.
Fiodor Dostojewski Opowieści fantastyczne - tę zabrałam ze sobą z myślą o D., ale pewnie i ja ją w międzyczasie przeczytam
Helen Fielding Dziennik Bridget Jones - kolejna pozycja z BBC, jednak ta już w lżejszej wersji. Już dawno miałam ją przeczytać no i tym razem w końcu wpadła w moje ręce.
Alice Sebold Nostalgia anioła - oj, coś się dziś uparłam na to wypełnianie mojej listy BBC i następna książka z niej u mnie. Kojarzy mi się jedynie z filmem, o którym moja koleżanka mówiła, że był straszny, więc zobaczymy co to będzie.

Jeśli chodzi o tajemniczy czarny przedmiot na szczycie mojego stosu to jest to mój tablet. Zastanawiać się można - dlaczego tablet leży na moim książkowym stosiku? Otóż dlatego, że jest to teraz moja druga domowa biblioteczka.
Niestety lub może stety (kolejne pieniądze, które ja skora byłabym bezmyślnie wydać) nie posiadam oryginalnego czytnika e-booków. Jego brak nie szkodzi mi jednak w wertowaniu e-stron. Korzystając z aplikacji Aldiko na Androida, którą pobrać możecie sobie TU, bardzo miło czyta mi się kolejne książki.
Kiedy pojawiło się coś takiego jak e-booki podchodziłam do tego z lekka jak pies do jeża. Zawsze uwielbiałam zapach zarówno starych jak i to tych całkiem nowych, niemacanych książek i nie wyobrażałam sobie wymienić ich na jakieś pliki w komputerze czy czytniku, których nawet nie da się dotknąć. Ciągle powtarzałam, że nigdy, ale to nigdy nie będę czytać elektronicznych książek. Było tysiąc powodów ku temu: a bo bolą oczy, to przecież takie lansiarskie, przecież ja muszę czuć ubywające kartki.
 Jakąż jestem hipokrytką, bo przecież, jak się można spodziewać, w końcu doszło do tego, że takowe czytać zaczęłam. A wszystko za sprawą tego, że coraz mniej mam funduszy, które ze spokojem mogę przeznaczyć na dobrą lekturę. Zawsze znajdą się inne wydatki, a przecież chcę poczytać coś ciekawego, nowego, nie tylko to, co znaleźć mogę w bibliotece (przeważnie nie ma tam nowości wydawniczych). Jest to dla mnie o tyle wygodne, że gdy chcę zabrać ze sobą np. V część HP to nie muszę taszczyć ze sobą 1000 stron, wrzucam jedynie tablet do torebki i mogę wychodzić.
Aktualnie w mojej e-biblioteczce znajduje się niewiele, ale przecież nie liczy się ilość a jakość. Aktualnie czytam osławioną "Gwiazd naszych wina" właśnie w wersji elektronicznej.
Czytanie e-booków jest dla mnie korzystne szczególnie wieczorami. Kiedy czytam książkę, przeważnie po parunastu stronach już smacznie śpię, bo nie potrafię czytać nocami (z małymi wyjątkami). Jasność ekranu (którą notabene mogę dostosować sobie, jak tylko chcę w Aldiko) budzi mnie nieco z przedsennej drzemki i dzięki temu mogę czytać dłużej.
Twierdzę nadal, że nie potrafiłabym zrezygnować z tradycyjnych książek - za bardzo je kocham. Ale mimo tego teraz już wiem, że dobrym i funkcjonalnym uzupełnieniem są i będą dla mnie wersje elektroniczne.
Wszystkich tych, którzy nadal nie są przekonani do czytania e-książek zachęcam do spróbowania, bo przecież nie ma nic do stracenia, a zyskać można przede wszystkim więcej wygody.
A Wy jaki macie stosunek do e-booków i czytników? Używacie? Chwalicie? :)

Zobacz również

13 komentarze

  1. Mam dokładnie taki, jak ty stosunek do e-booków, też zawsze mówiłam, że to kolejne dziadostwo i niepotrzebny wymysł, ale od kiedy wzięłam mojego do ręki, okazało się, że może być przydatny właśnie wtedy, gdy gdzieś wychodzimy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. napisze tak tez kiedyś byłam sceptyczna jeśli chodzi o e-booki ,ale sie przekonalam i czytam , oczywiscie nic nie zastapi kochanej papierowej ksiązki ,ale czasem jest wygodne ;p
    a skąd bierzesz e-booki kupujesz czy masz jakąś darmowa strone ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak,książka to jednak zawsze książka ;) co do e-booków, skąd je biorę. Podaj maila to podeślę Ci jak to u mnie wygląda ;)

      Usuń
  3. Czytnikom mówię stanowczo nie:) Mam dokładnie taki sam stosunek, jak miałaś niegdyś Ty. Zobaczymy, czy i ja zmienię w końcu zdanie, ale na razie, z pewnością się nie zapowiada. Nic nie jest w stanie wygrać z ukochaną książką, pachnącą i jedyną. A tak w ogóle, pierwszy raz dziś zawitałam do Ciebie na bloga, więc bardzo mi miło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również bardzo miło, pozdrawiam ;)

      Usuń
  4. Nie jestem za czytaniem na czytniku. E-booki męcza moje oczy, które później bardzo dokuczają, no i wolę dotykać książkę i jej strony jak czytam :)
    Życzę Ci samych przyjemnych chwil z lekturą tego stosiku powyżej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo - książka niezastąpiona, jednak porwał mnie w końcu duch nowoczesności :) Dziękuję serdecznie! ;)

      Usuń
  5. Wolę zdecydowanie wersję papierową, ale od wakacji... Cóż, będę musiała się pokusić o czytnik, by na smartphonie nie niszczyć wzroku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na razie wystarcza tablet. Choć kto wie, co się jeszcze wydarzy. Póki co muszę się zadowoli tym co mam i nie narzekam jakoś :)

      Usuń
  6. Bardzo długo miałam taką samą opinię na temat ebooków jak Ty. Wciąż nie jestem do końca przekonana i nie zaczęłam z tej możliwości korzystac, ale tylko dlatego, ze wciąż mam wiek swoich książek do przeczytania na półce, plus oczywiście lektury....aczkolwiek zaczynam dostrzegać niepodważalne plusy posiadania czytnika i e-biblioteczka i odrobine mnie to kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam lekkie wyrzuty sumienia jak patrzę na regał zasypany nieprzeczytanymi książkami, ale z drugiej strony mam teraz dużo czasu, lektur już nie mam to czas na jakieś zmiany :)

      Usuń
  7. Fajny stosik :) Czytałam kiedyś "Diunę", ale kompletnie nie podobała mi się ta historia :( Za to "Nostalgia anioła" bardzo interesująca i smutna książka. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń