Podsumowanie stycznia i kolejna rocznica

Styczeń był dla mnie miesiącem niezwykle pozytywnym w aspekcie czytelniczym. Mimo ogólnopanującej atmosfery nauki do matury znalazłam tro...

Styczeń był dla mnie miesiącem niezwykle pozytywnym w aspekcie czytelniczym. Mimo ogólnopanującej atmosfery nauki do matury znalazłam trochę czasu na przeczytanie choćby paru stron. I tak wypada moje podsumowanie, że w pierwszym miesiącu 2014 roku udało mi się przeczytać 6 książek, co daje łącznie 1171 stron, które przynosi rezultat średnio 38 stron dziennie. Wynik ten niezmiernie mnie zaskoczył i nie przypuszczałam, że aż tyle udało mi się w tym miesiącu przeczytać. Co cieszy jeszcze bardziej to fakt, że zaczęły mi się ferie. I mimo fakultetów maturalnych przez cały pierwszy tydzień jestem pozytywnie nastawiona na aktywny odpoczynek czyli czytanie, słuchanie i oglądanie. 
Styczniowe "osiągnięcia" książkowe prezentują się następująco:

                                               


Książki przeczytane w tym miesiącu:
Katarzyna Michalak Lato w Jagódce
Gustaw Herling - Grudziński Inny Świat 
Tadeusz Borowski Pożegnanie z Marią
Hanna Krall Zdążyć przed Panem Bogiem
Zofia Nałkowska Medaliony
Antoine de Saint - Exupery Mały Książę

Wyzwania w tym miesiącu:
52 książki: 6/52
Z półki: 1/10
Lista BBC: 1
30 day book challenge: 13/30


My book challenge: 0



Wolne od szkoły skutkuje u mnie dalekosiężnymi planami nadrabiania zaległości. Nie tylko tych w szkole, ale i czytelniczych. Chcę przeczytać jak najwięcej mogę, dlatego zaraz po "odbębnieniu" lektur, których znowu mi się nazbierało (klasa humanistyczna i jej uroki) biorę się za kończenie niedoczytanych przeze mnie książek, które chcę zamknąć na ostatniej stronie. Są to między innymi Ferdydurke, Villette czy Dżuma. Dziś także odwiedził mnie listonosz i przyniósł książkę do recenzji, dlatego jest tego co niemiara. Wielkie nadzieje pokładam w drugim tygodniu, kiedy to nie będę już musiała wstawać wcześnie i będę mogła czytać do późna, czego już tak dawno przecież nie robiłam. Pora wrócić do starych nawyków i poczuć znowu tą beztroskę chwili wolnego czasu tylko dla siebie.

Serial, który aktualnie oglądam i polecam wszystkim serdecznie to 4400. Pamiętam go w strzępkach z czasów, gdy byłam mała. Wtedy razem z tatą siadywałam przed telewizorem i oglądałam emitowany w tv serial z wielką ekscytacją spowodowaną faktem, że "to przecież nie jest dla dzieci". Przypomniałam sobie o nim i postanowiłam obejrzeć go w całości od początku do końca. Ma bardzo ciekawą fabułę i przyjemnie się go ogląda wieczorem w łóżku z kubkiem gorącej herbaty.

I kolejna już ostatnia wiadomość to fakt, że dwa dni temu "stuknęły" dwa lata od założenia bloga. Fakt, że miałam swoje wzloty i upadki traktuję jako rzecz naturalną i mam nadzieję, że już tym razem wróciłam na dobre. Życzę sobie, aby tak było ;)

Zobacz również

3 komentarze

  1. łał. 2 lata to dużo czasu. A styczniowe wyniki na prawdę niezłe ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dwa lata to długo, gratuluję wyniku :)
    Też oglądałam "4400", ale w pewnym momencie TVP zaczęła kombinować z godziną emisji, a później wycofała ten serial, więc na tym się skończyło. Aż naszła mnie ochota, żeby do tego wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam dokładnie tak samo jak Ty Mała i dlatego chciałam go sobie obejrzeć już kompletnie jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń