Igrzyska Śmierci - Suzanne Collins

Tytuł: Igrzyska Śmierci Tytuł oryginału: The Hunger Games Autor: Suzanne Collins Wydawnictwo: Media Rodzina Moja o...



Tytuł: Igrzyska Śmierci

Tytuł oryginału: The Hunger Games

Autor: Suzanne Collins

Wydawnictwo: Media Rodzina

Moja ocena: 10/10

Dawno temu, kiedy zobaczyłam w Internecie zwiastun „Igrzysk Śmierci” wchodzących wówczas do kin pomyślałam sobie „ciekawe, cóż to nowego wymyślili”. Po jakimś czasie wywiązała się luźna rozmowa pomiędzy mną i kolegą z klasy. Zapytał wtedy czy czytałam „Igrzyska”. Ja kompletnie nieświadoma, że film, o którym parę dni wcześniej widziałam wzmiankę jest ekranizacją jakiejkolwiek książki, odpowiedziałam że nie. Po tym powiedziałam sobie „nie, nie oglądam filmu dopóki nie przeczytam książki”. I chodź od tej chwili minęła kupa czasu, ja dotrzymałam danej sobie obietnicy. Zmobilizowana przez chłopaka, w chwili, gdy druga część wchodziła do kin w końcu przeczytałam książkę.

W Państwie Panem powstałym na gruzach państw Ameryki Północnej mieszkają ludzie. Zwykli ludzie, którzy żyją jednak na niezwykłych warunkach. Co roku z nadejściem święta, jakim są Dożynki całe państwo drży przed wkrótce następującymi wydarzeniami, bowiem dorocznie odbywają się tam Głodowe Igrzyska, w których młodzi ludzie walczą na śmierć i życie o przetrwanie. Zwycięzca jest tylko jeden. W owych Igrzyskach, które są przecież zimnie wyrachowanym przez reżyserów reality show emitowanym w telewizji niespodziewanie znajduje się Katniss Everdeen, której losom przyglądamy się podczas lektury książki.

Gdybym miała opisać książkę jednym jedynym słowem (co notabene jest niezmiernie trudne)? Wow – to jedyne co nasuwa mi się na usta, gdy pomyślę o książce napisanej przez Collins – autorce, o której nigdy wcześniej przecież nie słyszałam. Pomijając fakt, że kompletnie nie wiem od czego zacząć, chcąc powiedzieć coś na temat „Igrzysk”, bo tyle myśli nasuwa mi się do głowy, gdy tylko chcę sklecić jakieś zdanie. Cóż, zacząć chyba muszę od wyrażenia wielkiego uznania i ukłonów  w stronę autorki. Już dawno nie przeczytałam książki, która wywarłaby na mnie takie wrażenie jak podczas lektury historii Katniss i Peety. Porywająca akcja, która nie pozwoliła ani przez chwilę na przewidywalność wprost pożerała czytelnika, zasysała do swego wnętrza i pozwalała żyć w środku samej fabuły. Narracja pierwszoosobowa prowadzona przez Katniss nadawała intymnego charakteru książce, czytelnik mógł wczuć się w powiernika bohaterki, a przez to autorka mistrzowsko zachowała wiele faktów i niespodzianek, nie ukazując ich od razu. Subiektywne spojrzenie oczami dziewczyny na otaczające ją zdarzenia sprawiał, że przeżywałam to, co sama bohaterka. Książka nader mną wstrząsała. Owszem, nie wstrząsnęła, a wstrząsała. Wstrząsała za każdym razem, gdy jakieś wydarzenie wstrząsało samą Katniss. Sama fabuła została mistrzowsko i pieczołowicie obmyślana, za co kolejne gratulacje na ręce autorki, za pionierski pomysł. Oddając się lekturze, czytelnikowi nasuwa się na myśl pytanie: Czy takie coś mogłoby być możliwe? Z każdą przewracaną kartką zastanawiałam się nad tym coraz dogłębniej i dochodziłam coraz hardziej do wniosku, że nawet jeżeli, to nigdy nie chciałabym dożyć tej chwili.

Książka, chcąc nie chcąc, zmusza każdego, kto ją przeczyta do refleksji nie tylko nad jej treścią dosłowną, ale również nad ukrytymi pomiędzy wierszami sensami, które są w niej bądź co bądź równie ważne, zaryzykować mogłabym, że nawet bardziej istotne niż sama treść. Zachęcając do lektury zachęcam także do jednoczesnych refleksji, które i tak same przychodzą do głowy każdemu czytelnikowi. Osobiście już niebawem biegnę do biblioteki po następną część, bo otwarte zakończenie książki aż katuje czytelnika bezradną niewiedzą i niepokojem, co dalej.

Zobacz również

6 komentarze

  1. Wszyscy zachwalają, wszyscy się rozpisują, a ja nadal nie ruszyłam tej pozycji :<
    http://ujrzec-slowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie mam identyczne zdanie, jak ty. Teraz czytając Twoją recenzję, przypomniało mi się coś, co miałam napisać w swojej, a zapomniałam. A mianowicie to, że film i książka się nawzajem uzupełniają. To, czego nie było w książce znalazło się w filmie, a co zabrakło w ekranizacji, to pojawiło się w powieści. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, przez co film i książka tworzą świetną całość :) Do tego już dawno nie tak świetnie zrobionej ekranizacji ;)

      Usuń
  3. Bardzo spodobały mi się "Igrzyska śmierci", do tego stopnia, że już pochłonęłam 2. część. I przymierzam się do 3. :)

    OdpowiedzUsuń