#12 Książka, którą kochasz i nienawidzisz jednocześnie

Myślę i myślę, jaka książka pasowałaby do dzisiejszego tematu, jednak w końcu nic nie wymyśliłam. Doszłam do wniosku, że dotąd chyba jeszcze...

Myślę i myślę, jaka książka pasowałaby do dzisiejszego tematu, jednak w końcu nic nie wymyśliłam. Doszłam do wniosku, że dotąd chyba jeszcze nie przeczytałam książki która temu kryterium by odpowiadała. Zawsze po lekturze jakiejś pozycji mogę powiedzieć czy mi się podobała czy nie. Jeszcze nie zdarzyło mi się do tej pory tak, abym miała z jakąś książką "love-hate-relationship". Mimo, że książki które czytam z reguły wbijają się w mój gust literacki (zawsze zanim zabiorę się za lekturę dostatecznie wnikliwie studiuję zarys jej fabuły no i biorę pod uwagę autora książki) to zdarzają się też takie, na których się kompletnie nacinam i po prostu nie mogę ich skończyć, bo nie mam na to siły. Takie książki z braku wytrwałości po prostu szybko porzucam, bo wychodzę z założenia, że skoro na świecie jest tyle książek, których i tak nie będzie dane przeczytać nam wszystkich to po co tracić czas na te mierne, skoro można brnąć naprzód i czytać te dobre i nas interesujące.


Tak mniej więcej wyglądała moja część weekendu

Wiem, że może trochę odeszłam od tematu dzisiejszego posta, ale przez ostatnie dni jestem w totalnym rozstrojeniu i balansuję na tak skrajnych hm.. czynnościach? stanach? Sama nie wiem jak to sobie dookreślić, ale niech będzie przykład: czuję się totalnie źle od piątku, ból brzucha daje się we znaki, ale mimo to piątek - wyjście do klubu, sobota - wieczór panieński mojej kuzynki (a za tym idzie kolejne wyjście do klubu) et cetera.. Myślałam, że moje niedysponowanie powoli przechodzi, jednak wręcz przeciwnie, wczoraj mi się pogorszyło. Myślałam, że to chwilowe, jednak dzisiejszy dzień w szkole skończył się na dwóch lekcjach - pogorszyło mi się znowu i mama musiała mnie zwolnić. Resztę dnia spędziłam w łóżku na zmianę śpiąc i czytając. Dlatego też nie pojawiłam się na blogu przez weekend, bo albo szykowałam się do wyjścia albo zdychałam z bólu w łóziu.
Teraz gdy już (mam nadzieję) będzie coraz lepiej, wracam z powrotem. Powoli kończę książkę, dlatego mam nadzieję, że na dniach pojawi się jakaś recenzja. A oprócz tego w planach mam jeszcze muzyczne i filmowe podsumowanie miesiąca, dlatego będziecie mogli znaleźć tutaj, co warto obejrzeć/posłuchać, a co ja odkryłam w dobiegającym powoli końca styczniu.







Zobacz również

5 komentarze

  1. Książką, której jednocześnie nienawidzę, ale również uwielbiam są chyba "Wichrowe wzgórza". Jako pierwsza przyszła mi ta powieść do głowy.
    Życzę zdrówka i powrotu do pełnej sprawności! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba "Kamienie na szaniec" spełniają kryteria temat :D

    Jeśli masz czas możesz wejść na mojego bloga: www.pamietnik-cwaniary.blogspot.com. Ale do niczego nie zmuszam!♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że będzie co raz lepiej, a pomimo clubowego weekendu współczuję bólu

    OdpowiedzUsuń
  4. też mniewam takie stany :(
    obserwujemy? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. What's up, I wish for to subscribe for this web site to get latest updates, thus where can i do it please assist.


    My web page Garcinia Cambogia by Dr. Oz

    OdpowiedzUsuń