Nieumiejętność wbicia się.

Witajcie! Wiem, że sama sobie zasłużyłam na to, że nikt już prawie tu nie zagląda i w ogóle. Ale jakoś właśnie nie potrafię z powrotem &qu...


Witajcie!
Wiem, że sama sobie zasłużyłam na to, że nikt już prawie tu nie zagląda i w ogóle. Ale jakoś właśnie nie potrafię z powrotem "wbić się" w blogowanie. Zamiast pisać recenzje i wstawiać je, robić zdjęcia stosikom i brnąć w coraz to nowe lektury, ja po prostu nie jestem w stanie. Nie chcę nikogo zanudzać monotonnym ględzeniem o mnie, ale może pisanie również postów nie stricte "recenzjowych" coś mi  w tym pomoże. Oby, oby, bo bardzo chciałabym wrócić tu na dobre. Póki co, zamiast uczyć się wosu, historii, niemieckiego, matmy i biologii siedzę tu i skrobię moje wypociny, żeby dać jakiś znak życia. Jeesień jest! A ja tak kocham jesień. :) Ale tą pomarańczowo - żółto - czerwono - brązową. Tą piękną. Nie ma nic lepszego niż samotny spacer z słuchawkami w uszach (właśnie, zgubiłam moje jedyne działające i ukochane słuchawki...) - morze inspiracji, zwłaszcza dla artystów. ;)
Jak można się było przekonać tak to jest z moimi obietnicami, że na nich zwykle się kończy. Dlatego tym razem nie obiecuję, ale zwyczajnie mówię i sama mam nadzieję, że już niebawem pojawi się jakaś recenzja. A oprócz nich, tak jak już mówiłam dla wprowadzenia w bloga większego obrotu i życia będę pisać też inne posty, co to będzie? Jeszcze się nad tym nie zastanawiałam, ale na pewno coś przyjdzie mi do głowy. :) Nie zdziwię się, jeżeli ta właśnie notka, którą teraz piszę, będzie sklecona po polskiemu, nieskładnie i niegramatycznie. Ale zrozumcie mnie: przeziębienie i ogólne przybicie niekorzystnie wpływa na pracę twórczą. Żeby Was troszkę zainspirować rzucam Wam nutkę, w której ja zakochana jestem na zabój i bezgranicznie:


Lykke Li - I Follow Rivers





Juhuu, wrzuciłam coś z youtube'a! Radość jest niezmierna, jako że jestem kompletną nogą jeśli chodzi o kwestie informatyczno - elektroniczne. :D

Pozdrawiam cieplutko
Byle do za niedługo ;D

Zobacz również

4 komentarze

  1. Nic na siłę, nie zmuszaj się, bo blogowanie powinno być rozrywką, nie ponurym obowiązkiem :)
    Pozdrawiam i życzę powrotu do formy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem kazdemu moze sie zdarzyc taki dzien - tydzien, kiedy sie nic nie chce. Nawet tego, co na co dzien kochamy robic. To normalne. Wiec jak ci sie nie chce, to zrob sobie post czytelniczy, na pewno po takiej dlugiej przerwie z przyjemnoscia zasiadziesz do czytania i ogarniania tego nieuporzadkowanego swiata ;). Ja jestem tez na etapie 'nie chce mi sie'. Oraz to, ze jestem przeziebiona i tzw. plywam w morzu smarkow ;). Wraz z przeziebieniem powinien ten nasz humor przejsc. A co do blogowania - tak jak napisala poprzedniczka - nic na sile, na wszystko przyjdzie pora ;).
    Pozdrawiam cieplutko! ;)
    D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zatem życzę Ci, aby udało Ci się ponownie wbić się w rytm blogowania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Liczę na Twój dłuższy powrót!
    Lykke Li jest cudowna :)

    OdpowiedzUsuń