Zanim umrę - Jenny Downham

Tytuł: Zanim umrę Tytuł oryginału: Before i die Autor: Jenny Downham Wydawnictwo: Nasza Księgarnia Moja ocena:  8/10 O „Zani...


Tytuł: Zanim umrę
Tytuł oryginału: Before i die
Autor: Jenny Downham
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Moja ocena: 8/10

O „Zanim umrę” słyszałam wiele pochlebnych opinii już dawno. Zaczarowała mnie jej okładka, tematyka i tajemniczy opis, po którego przestudiowaniu natychmiast chciałam ją mieć. Kiedy w końcu nadarzyła się okazja do jej  przeczytania, ucieszona niemal od razu oddałam się lekturze. 

Tessa Scott ma szesnaście lat. Życie jej i jej rodziców całkowicie wywróciło się do góry nogami, gdy w wieku dziecięctwa usłyszała straszną diagnozę – jest chora na białaczkę. Dziewczyna całkowicie świadoma wagi  swojej choroby i upływającego z każdą chwilą czasu, który jej pozostał postanawia zrobić coś ze swoim życiem. Aby do głębi wykorzystać ostatnie momenty swojej egzystencji Tessa sporządza listę dziesięciu rzeczy, których chce doświadczyć zanim umrze. O pomoc w jej zrealizowaniu prosi swoją przyjaciółkę Zoey. Punktem pierwszym na spisie młodej panny Scott znajduje się seks. Tessa chce zacząć wprowadzać w życie swoje postanowienia od razu i pierwszą pozycję na liście decyduje się zrealizować już wieczorem. 

„Zanim umrę” jest książką, po której przeczytaniu zwyczajnie chce się żyć. Nie napawa ona pozytywnymi emocjami, bo nie jest to lekkie czytadło na jeden chłodny wieczór. Lektura jej ukazuje, jak wielkim darem jest życie. Nasze problemy, z jakimi borykamy się na co dzień okazują się błahostką w porównaniu z koszmarem, jaki dotknął tą młodą dziewczynę i jej rodziców. Choroba Tessy nie była powodem cierpień tylko jej samej, ale również jej ojca, matki i całego otoczenia, w którym żyła. Mogłoby się wydawać, że bardziej pokrzywdzeni są jej bliscy, a sama dziewczyna już po części pogodziła się ze swoim losem. Główna bohaterka jest urzekająca. Zaimponowała mi swoją siłą i zaparciem w dążeniu do postawionych sobie celów. Jak każdy miewa gorsze dni, ale o wiele lepiej znosi, bądź co bądź, swoją własną tragedię, niż jej ojciec, którego dotyczy ona pośrednio. Tessa jest ukazana jako na pozór pogodna nastolatka, w jej sercu jednak kłębią się silne emocje i oczywiście ludzki strach o to, jak to wszystko ma wyglądać. Podejmując radykalne decyzje ujawnia się zarazem jej siła i słabość, jakie ogarniają ją podczas walki z chorobą. Maksyma „carpe diem” towarzyszy więc tej młodej dziewczynie na każdym kroku. Postawa Tessy uczy nas cieszyć się z tego, co daje nam życie. Człowiek ma tendencję do zjawiska „daj palec, a weźmie rękę”, jest nam ciągle mało i mało. A zamiast spojrzeć na to, jak wiele mamy i czerpać radość z małych uciech, ciągle szukamy coraz to nowych rzeczy. Ciekawość świata nie jest oczywiście czymś złym, jeśli nie przeradza się ona w zwykłą hedonistyczną zachłanność. Mimo, że z lektury „Zanim umrę” wyciągnęłam wiele wartościowych kwestii, to jednak po przeczytaniu ostatniej strony w moim sercu został smutek. Książka pokazuje historię młodej dziewczyny, która umiera. O ile w zgonach osób starszych nikt nie widzi nic szczególnego, to śmierć młodych zawsze budziła żywe emocje i takież budzić będzie długo, bowiem młoda osoba, która umiera miała przecież przed sobą całe życie i tyle planów do zrealizowania w nim. Do tej pory nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie: „Dlaczego?”. Dlaczego taki los spotyka ludzi młodych? Dlaczego niszczy wszystkie ich plany, pomysły na własną przyszłość?

„Zanim umrę” jest książką, która niesie ze sobą wiele wartości dla czytelników. To lektura, którą warto zarekomendować młodym nie potrafiącym docenić tego, co mają i jakim szczęściem jest zdrowie i życie. Pozycja chwytająca za serce i niewątpliwie godna uwagi. Serdecznie polecam.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia. :)


--------------------

Dziś męczący dzień w szkole, osiem lekcji. Ale jakoś przetrwałam. Po szkole udałam się do sklepu obok, żeby zrobić sobie mały prezent i by umilić sobie czytanie, kupiłam sobie białą herbatkę. :) Właśnie taką:


Wypiłam już dwie filiżanki i jest przepyszna. Jak na razie jestem w trakcie czytania "Sklepiku z Niespodzianką" i mam nadzieję, że już niedługo uda mi się zamieścić jej recenzję. Wstawało mi się dziś cudownie - słońce za oknem, aż chce się żyć. Wyszłam więc do szkoły w wiosennych butkach. A ku mojemu zdziwieniu około godziny 11.00 miasteczkiem zawładnęła okropna, przygnębiająca plucha. Oby jutro było lepiej. :)

Pozdrawiam serdecznie. :)

Zobacz również

6 komentarze

  1. Także wiele o niej słyszałam, ale jakoś specjalnie mnie do niej nie ciągnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również spotykam się z samymi pochlebnymi recenzjami o tej książce. A ponieważ idealnie trafia w mój gust to na pewno ją przeczytam. Muszę tylko ją dorwać i wygospodarować trochę czasu. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo, że zazwyczaj nie czytam takich książek to zainteresował mnie opis. Chyba sięgnę po nią niedługo.

    dodałam do obserwowanych. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już na samym początku recenzji byłam zdziwiona. Piękna okładka? Cóż, mnie do niej kompletnie nie ciągnęło. A fabuła? Powiedzmy sobie szczerze, nie jest to jedyna książka o tej tematyce. Znajdziemy ich w księgarni mnóstwo. Jednak nawet jeśli podchodziłabym z nie wiem jaką ironią to i tak każda z tych książek ucisza moje użalanie się nad sobą:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi bardzo ciekawie, więc raczej się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka należy do pozycji, które chce przeczytać. Powstrzymywały mnie mniej pochlebne opinię i postanowiłam te lekturę pozostawić na później. po twojej recenzji stwierdzam, że chciałabym przeczytać tę pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń