Cnotliwy książę - David Starkey

Tytuł: Cnotliwy książę Tytuł oryginału: Henry: Virtuous Prince Autor: David Starkey Wydawnictwo: Amber Moja ocena: 3/10 ...


Tytuł: Cnotliwy książę
Tytuł oryginału: Henry: Virtuous Prince
Autor: David Starkey
Wydawnictwo: Amber
Moja ocena: 3/10

„Cnotliwy książę” to wynik mojej wielkiej tęsknoty za kupnem książek. Niestety tym razem zmysł estetyczny nie zgodził się z walorem literackim, bo o ile okładka od razu mnie zaciekawiła, to sama książka była bynajmniej nieprzeznaczona dla mnie. Całkowicie oczarowana piękną okładką nie zwróciłam uwagi na to, że jest to typ literatury, który jakoś do mnie nie przemawia. Dopiero w domu zorientowałam się, że jest to biografia.

Ze streszczeniem książki miałabym duże problemy, bo mało z niej pamiętam. Biografia jak biografia: w znacznej większości obraca się wkoło jednej osoby. Rzadko, gdy czytam książkę, mam problemy ze zrozumieniem treści. Tym razem jednak, kiedy przeczytałam zdanie i zaczęłam następne już nie pamiętałam, co było w poprzednim. Wydaje mi się, że jest to spowodowane naukowym językiem, jakim biografia jest napisana. Nie przepadałam z takimi książkami, ale postanowiłam, że skoro już wydałam na nią pieniądze to szkoda by rzucić ją w kąt i może czas polubić się z biografiami. W nagromadzeniu wad „Cnotliwego księcia” można doszukać się jednak jakichś plusów. Zdałam sobie z tego sprawę na lekcji historii, kiedy to okazało się, że nie tylko potrafię wymienić imiona rodzeństwa Henryka, ale też jego krewnych wstępnych w linii prostej. Dokładne opisy, które pomogły mi dokładnie wyobrazić sobie konkretną sytuację czy rzecz to kolejna cecha, która również mi się podobała. Najbardziej z całej książki w pamięci utkwił mi opis popiersia małego Henryka.

Mimo tych niewielu zalet nad książką stawiam duży znak minus. Może nie dorosłam jeszcze do czytania biografii, a może sięgnęłam po prostu po niewłaściwą książkę tego typu (choć wydawało mi się inaczej, bo przecież bardzo lubię okres renesansu, a „The Tudors” był moim ulubionym serialem lat młodzieńczych. Cóż może po prostu wydanie książkowe tej epoki nie było dla mnie). Książka do mnie nie „przemówiła”, ale na pewno zaciekawi FANATYKÓW dynastii Tudorów, Yorków i Lancasterów.

Zapraszam do komentowania :) 

Zobacz również

9 komentarze

  1. Też nie przepadam z biografiami, chyba, że ludzi, którzy mnie fascynują.
    Skoro taka niska ocena, to raczej nie sięgnę. : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie dla mnie, nie lubię biografii. : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie powiem, ze nie lubie biografii, ale nie każdą tego typu książkę chętnie czytam. Ostatnio zaczytywałam się w biografii Fridy Kahlo i Edwarda Hoppera.
    Zaczynam podejrzewać, ze fascynuje mnie raczej biografia osób które podziwiam, bądź mają niewiele wspólnego z historią świata (mam tu na myśli jakieś dynastie, gospodarkę itp. itd.)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie, nie...raczej nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za biografiami, to ja nigdy nie przepadałam, ale moja mama uwielbiam Tudorów. Mimo tak słabej oceny, może kupię jej przy najbliższej okazji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie sięgnę. Mam na razie dość słuchania o wymienionych dynastiach, które ostatnio omawiałam na historii ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się co do okładki - zdecydowanie przyciąga swoim renesansowym klimatem. Nie każda biografia jest zła, nie należy się ich bać.;D Jednak ta do mnie nie zachęca. Lektura raczej nie dla mnie, nie przepadam ani za historią, ani za tym okresem, więc pewnie trudno byłoby mi się z nią uporać.

    Pozdrawiam!
    [pergamin.blox.pl]

    OdpowiedzUsuń
  8. nie lubię biografii, ale ta mnie zaciekawiła. Bardzo fajnie piszesz, podoba mi się.
    I twój nowy wystrój bloga jest przecudny :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń